Uroczystości świąteczne i niedzielne z udziałem biskupa

Miejsce królewskich koronacji, serce uroczystości państwowych i kościelnych.

Uroczystości świąteczne i niedzielne z udziałem biskupa

Postprzez Aurelio de Medici y Zep » 06 maja 2018, 09:24

Dominica V Post Pascha
VI V MMXVIII A. D.


Obrazek

Na jeden dzień po swym przybyciu do Rzplitej, Ekscelencja de Medici y Zep udaje się ku monumentalnej Katedrze Wawelskiej, gdzie odprawi pierwszą na polskich ziemiach Mszę Świętą. Już o poranku wierni i duchowieństwo Krakowa gromadzą się w murach pradawnej świątyni, aby uczestniczyć w uroczystej Mszy Świętej pontyfikalnej. Gdy nastaje godzina jedenasta, gwar cichnie i przemienia się w dostojne milczenie, które przerwane jest dźwięcznym dźwiękiem sygnatury. Natychmiast rozbrzmiewają organy, których misterne brzmienie zagrzewa wiernych do modlitwy.



Procesję kroczącą ku ołtarzowi prowadzi krucyferariusz niosący masywny drewniany krucyfiks, lecz przed nim ministranci niosą obficie dymiący trybularz oraz naviculę pełną mieszanki olibanum, białej copali i benzoe siam - najszlachetniejszych kadzideł. Dalej podążają klerycy niosący woskowe świece, płonące ciepłym ogniem. Po nich wędrują lektorzy, akolici, subdiakoni ubrani w złote tunicele i diakoni w ozdobnych dalmatykach, następnie prezbiterzy noszący na głowach birety odpowiadające ich godności. Po nich podąża błogosławiący lud biskup Aurelio Lorenzo Carlo de Medici y Zep, ubrany w złoty ornat skrzypcowy, z udekorowaną szlachetnymi kamieniami mitrą na głowie.

Obrazek

Gdy procesja dociera do ołtarza, służba zajmuje swoje miejsca, zaś celebrans wraz z pomocą subdiakona dokonuje aspersji, pokrapiając lud wodą egzorcyzmowaną. Chór śpiewa przy tym fragment psalmu Asperges me.



Gdy lud oczyścił swe serca z grzechów lekkich, celebrans wraz z asystą staje przed ołtarzem, aby odmówić modlitwy u stóp ołtarza i ministranturę.

Obrazek

Podczas gdy celebrans odmawia Iudica me oraz Confiteor, wielu wiernych modli się na różańcu, a chór śpiewa dzisiejszy introit.



Po okadzeniu ołtarza wonnym dymem, wierni i duchowieństwo błagają Boga o miłosierdziem, śpiewem starożytnej formuły Kyrie eleison.



Gdy śpiew Kyrie dobiega końca, celebrans ustawia się przed środkiem stołu ofiarnego i wykonując odpowiedni gest wzniesienia oraz złożenia rąk, intonuje śpiew Gloria in excelsis Deo.



Po odśpiewaniu przez subdiakona dzisiejszej treści Ewangelii według św. Jana, w której Chrystus nakazuje nam prosić Ojca w Jego imię, Jego Ekscelencja wygłosił do zebranego ludu swoje kazanie.

Obrazek

Obrazek

Siostry i Bracia!

Przemawiam dziś do Was podczas pierwszej Mszy Świętej, w której używam mitry i pastorału jako rotryjski biskup. Raduję się, że Jego Świątobliwość raczył posłać mnie do tak wspaniałej wspólnoty, z tak dostojną tradycją. Chcę być zawsze blisko Was, chcę być Waszym dobrym pasterzem. Słowa mojej biskupiej dewizy, tj. Protexisti me, Deus(Ocaliłeś mnie Boże) są wołaniem wdzięczności, że Pan raczył wyrwać mnie z niewoli grzechu, sprowadzić na dobrą drogę.

Jezus w dalszym ciągu wyjaśnia relację między modlitwą a radością uczniów. Ponownie zaprasza ich do nowego doświadczenia duchowego, nie znanego dotąd nikomu z ludzi - mogą zwracać się z prośbami do Boga, w Jego Imieniu.

Teraz dodaje, że przedstawianie próśb w Jego imię jest tymczasowe, aby uwierzyli kim On jest. Po zmartwychwstaniu Jezusa i otrzymaniu Ducha Świętego będą mogli mówić prosto do Ojca, bo zrozumieją, że również Ojciec ich miłuje, bo oni uwierzyli, że Jezus jest Bogiem i umiłowali Go.

Uczniowie muszą się przygotować do zmiany relacji z Jezusem. Teraz rozmawiają bezpośrednio, ale potem już tylko prze modlitwę. Modlitwa oznacza pełną relację ucznia z Bogiem, taką jaka jest pomiędzy ludźmi zakochanymi, otwarcie rozmawiającymi o życiu, o potrzebach, o wartości i znaczeniu wzajemnie dla siebie.

Modlitwa ucznia to rozmowa z Ojcem w niebie o Jego królestwie, o powołaniu, o uczuciach związanych ze służbą pośród ludzi, o rodzinie.

Rozmowy o potrzebach były dotąd bezpośrednie, teraz nie będą widzieli rozmówcy, będą prosili i otrzymają, a ich radość będzie pełna. Nie widzą Jezusa, ale rozmawiają z Nim.

Odejście Jezusa, to najbliższe, jest okazją do ćwiczenia modlitwy przez uczniów w nowy sposób. Mogą odważnie mówić o tym, co jest im potrzebne i do czego jest potrzebne. Modlitwa jest rozmową pomiędzy tymi, którzy się wzajemnie miłują, to nie jest książka życzeń, ani okazja do zaspokojenia pożądań.

Jezus przyszedł od Ojca i teraz do Niego powraca. Ojciec miłuje tych, którzy uwierzyli w to, że Jezus przyszedł bezpośrednio od Boga, a nie w imieniu Boga, jak prorocy. Jezus przyszedł z nieba, a prorocy byli obywatelami ziemi.

Jezus opuszcza świat. Uczniowie zostaną za chwilę poinformowani, że Jezus „świat zwyciężył”.

Źródło: [url]http://www.fbiblos.org/Ewangeliarz/WedługEwangelii/EwangeliawedługśwJana/tabid/83/idkom/330/Default.aspx[/url]


Po homilii, w skupieniu kontynuowano Najświętszą Ofiarę, upiększoną śpiewem chóru oraz wonnym dymem kadzidła.

Obrazek

Na koniec zaśpiewano pieść Protexisti me, Deus, która w swej treści zawiera dewizę nowego biskupa.



Amen.
Obrazek

Jego Wielkoksiążęca i Arcykatolicka Mość oraz Eminencja, Najprzewielebniejszy
x. kard. mgr net Aurelio Lorenzo Carlo wielki książę kardynał de Medici y Zep
Kamerling Stolicy Apostolskiej,
Prymas Rzeczypospolitej Obojga Narodów



Avatar użytkownika
 
Posty: 35
Dołączył(a): 19 sty 2018, 18:22

Re: Uroczystości świąteczne i niedzielne z udziałem biskupa

Postprzez August Medycejski » 07 maja 2018, 06:52

Amen. Miło widzieć na nowo nabożeństwa w Katedrze. :)
Obrazek

(—) August Medycejski
książę na Uniejowie i Janowcu, wojewoda sieradzki,
książę Bari i Salty, profesor historii na Uniwersytecie Krakowskim



Avatar użytkownika
 
Posty: 1984
Dołączył(a): 03 gru 2010, 17:12
Medale: 7
Order Orła Białego (1) Order Zasługi RON II (1) Order Świętego Jerzego II (1)
Order Księcia Włodzimierza II (1) Medal Bene Merentibus (1) (1) Medal za Długoletnią Służbę I (1)
Medal 100 lat niepodległości (1)
Tytuły: Wojewoda sieradzki, Marszałek koronny

Re: Uroczystości świąteczne i niedzielne z udziałem biskupa

Postprzez Severino Castiglioni » 07 maja 2018, 10:49

Widać czyj styl nabożeństw w rycie rotryjskim, tylko jeszcze bardziej dopracowany.

PS W Okresie Wielkanocnym lepiej grać Kyriał z Mszy I Lux ex Origo.
Linus

Arcybiskup Wolnogradu
Patriarcha Kościoła Ekumenicznego


Sylwetka

Obrazek



Avatar użytkownika
 
Posty: 377
Dołączył(a): 03 kwi 2016, 19:02
Gadu-Gadu: 56075156

Re: Uroczystości świąteczne i niedzielne z udziałem biskupa

Postprzez Aurelio de Medici y Zep » 07 maja 2018, 15:20

Oczywiście wzoruję się na osobie, która mnie w mikroświat wprowadziła i wiele nauczyła, tj. Waszej Ekscelencji :)

Za wskazówkę dziękuję.
Obrazek

Jego Wielkoksiążęca i Arcykatolicka Mość oraz Eminencja, Najprzewielebniejszy
x. kard. mgr net Aurelio Lorenzo Carlo wielki książę kardynał de Medici y Zep
Kamerling Stolicy Apostolskiej,
Prymas Rzeczypospolitej Obojga Narodów



Avatar użytkownika
 
Posty: 35
Dołączył(a): 19 sty 2018, 18:22

Re: Uroczystości świąteczne i niedzielne z udziałem biskupa

Postprzez Severino Castiglioni » 07 maja 2018, 16:22

Prosiłbym, aby do Patriarchy Kościoła Ekumenicznego zwracać się "Wasza Świątobliwość".
Linus

Arcybiskup Wolnogradu
Patriarcha Kościoła Ekumenicznego


Sylwetka

Obrazek



Avatar użytkownika
 
Posty: 377
Dołączył(a): 03 kwi 2016, 19:02
Gadu-Gadu: 56075156

Re: Uroczystości świąteczne i niedzielne z udziałem biskupa

Postprzez Michelangelo Piccolomini » 16 cze 2019, 15:45

Uroczystość Trójcy Przenajświętszej A. D. 2019

Obrazek


W Uroczystość Trójcy Przenajświętszej biskup krakowski Michelangelo Piccolomini SJ pontyfikował w Katedrze Wawelskiej Mszę w intencji kardynałów, którzy dziś w Apostolskim Mieście Rotria zebrali się na konklawe. We Mszy uczestniczyli również licznie mieszkańcy Krakowa, szlachta oraz chłopi. Mieszkańcy Rzeczypospolitej zanosili również swoje modły w intencji Konfederacji Bydgoskiej i jej uczestników.




Wszechmogący, wieczny Boże, który przez wyznawanie prawdziwej wiary dałeś poznać sługom Twoim chwałę przedwiecznej Trójcy i uwielbiać Jedność w potędze majestatu: spraw, prosimy, by moc tej wiary broniła nas od wszelkich przeciwności. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, Syna Twojego, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego Bóg przez wszystkie wieki wieków. Amen.


Obrazek

Umiłowani Bracia i Siostry!


Tajemnica Boga Trój-Jedynego

Najświętsza Trójca, Jedność Osób Bożych - Ojca, Syna i Ducha Świętego - na zawsze pozostanie tajemnicą wiary. Nie jest to jednak tajemnica w znaczeniu wiedzy tajemnej, dostępnej tylko dla wybranych i wtajemniczonych. Bóg sam zechciał nam objawić tę tajemnicę, zechciał objawić siebie samego w Osobach Ojca, Syna i Ducha. Objawiający się w Starym Testamencie jako Ojciec Narodu Wybranego, objawia się w Nowym Testamencie w osobie Jezusa Chrystusa - Jednorodzonego Syna Bożego, Boga - Człowieka, Zbawiciela świata a po Wniebowstąpieniu Chrystusa, w Osobie Ducha Świętego - Pocieszyciela i Uświęciciela. Ta prawda o Trój-Jedynym Bogu nie jest więc enigmą, zagadką, czy łamigłówką służącą do "gimnastykowania rozumu". Jej objawienie dokonujące się sukcesywnie w ciągu historii ludzkości i ma znaczenie bardziej soteriologiczne niż epistemologiczne. Bóg objawia się człowiekowi nie po to aby człowiek tylko więcej wiedział, ale Bóg objawia się człowiekowi, aby człowiek osiągnął zbawienie. Epistemologiczne i mistyczne poznanie rzeczywistości Boga, a tym samym doskonałe zjednoczenie z Bogiem dokona się dopiero po osiągnięciu zbawienia w "visio beatifica". Poznanie tajemnicy Boga przekracza możliwości ludzkiego rozumu, ale to wcale nie znaczy że ludzkiemu rozumowi zaprzecza lub że go neguje.

Bóg objawia się człowiekowi, jako kochający Ojciec Stwórca, jako zbawiający Syn Boży, Bóg Człowiek i jako uświęcający Duch Święty Pocieszyciel. I nie to jest dla nas ważne, jakie są wewnętrzne relacje w Trójcy Świętej, ale to, że Bóg nas kocha, że pragnie nas zbawić i uświęcić, że pragnie nam siebie udzielić.

Przypomina mi się anegdota wyczytana w którejś z książek księdza Wójtowicza. Otóż dwóch mnichów przez całe swoje długie, zakonne życie wiodło uczone dysputy teologiczne na temat rzeczywistości Trójcy Świętej. Po wielu latach doszli w końcu do jakiegoś uczonego i zawiłego konsensusu i rozwiązania owej tajemnicy. Widząc jednak, że zbliżają się już do końca życia zawarli między sobą układ-umowę, że ten który pierwszy umrze i osiągnie życie wieczne, a co za tym idzie pozna rzeczywiście tajemnicę Trójcy Świętej wyśle drugiemu krótki telegram z jednym tylko słowem. Jeśli ta rzeczywistość przedstawia się tak jak oni sobie to wykoncypowali, to telegram będzie zawierał jedno słowo: "totaliter" - co znaczy całkowicie, dokładnie tak. Jeśli jednak rzeczywistość ta jest inna niż ich uczona teoria, to telegram będzie zawierał również jedno słowo: "aliter" - co znaczy różnie, inaczej. W końcu jeden z nich umarł i po jakimś czasie ten drugi otrzymuje telegram, ale z czterema słowami: "straciliśmy czas - totaliter aliter", to znaczy całkowicie inaczej :-)

Nie traćmy może czasu na próby zrozumienia tego, czego i tak zrozumieć nie potrafimy ..... i poświęćmy go raczej na szukanie sposobów zbawienia, a nie zrozumienia tego co i tak zostanie nam w pełni objawione dopiero w życiu przyszłym ... o ile tam dotrzemy?


Wierzę w Jednego Boga;

- Boga Ojca - Wszechmogącego,

- Jezusa Chrystusa - Syna Jego Jedynego

- i Ducha Św. - Pocieszyciela i Uświęciciela


Źródło


Michelangelo Piccolomini SJ
Biskup krakowski
Legat patriarszy w RON


dr net. Michelangelo książę kardynał Piccolomini SJ

Arcybiskup gnieźnieński, biskup krakowski i wileński, prymas Rzeczpospolitej Obojga Narodów

Obrazek



Avatar użytkownika
 
Posty: 141
Dołączył(a): 07 sie 2018, 18:04
Medale: 1
Królewski Order Złotej Ostrogi (1)
Gadu-Gadu: 65547343

Re: Uroczystości świąteczne i niedzielne z udziałem biskupa

Postprzez Michelangelo Piccolomini » 20 cze 2019, 12:58

Uroczystość Bożego Ciała A. D. 2019

Obrazek
Źródło


W Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej A. D. 2019 biskup krakowski Michelangelo Piccolomini SJ sprawował w Katedrze Wawelskiej uroczystą Mszę. Po jej zakończeniu wraz ze wszystkimi prałatami, kanonikami, prezbiterami, diakonami oraz wszystkimi wiernymi udał się na procesję. Ruszyła ona przez bramę przy ul. Bernardyńskiej do pierwszego ołtarza przy kościele pw. św. Idziego. Kolejny ołtarz znajduje się przy kościele świętych Piotra i Pawła przy ul. Grodzkiej, trzeci obok kościoła św. Wojciecha na Rynku Głównym, a ostatni przy kościele mariackim. Przy tej świątyni biskup wygłosił do wiernych słowo.




Obrazek

Umiłowani Bracia i Siostry!


Żeby uwielbić, żeby dziękować, trzeba najpierw uwierzyć. I tak zapytam dzisiaj samego siebie: "jak to jest z moją wiarą w Jezusową obecność pod postaciami chleba i wina?"Odpowiedź nasuwa się szybko - wierzę, bo inaczej by mnie tu nie było. Przecież jest tyle możliwości, by spędzić wolny czas. Ja jednak jestem tutaj. I dobrze. Ale spróbuję podrążyć tę sprawę głębiej. Jaka jest ta moja wiara? Czy jest ona stała, a przede wszystkim czy jest żywa? W Boże Ciało trzeba być na Mszy św. i na procesji. Ale czy tylko "być"? Jeśli tak, to naprawdę niewiele. Pierwsze przykazanie kościelne wyraźnie mówi: "w niedzielę i święta nakazane we Mszy św. uczestniczyć i powstrzymać się od prac niekoniecznych". A uczestniczyć we Mszy św. to nie tylko na niej być. W miarę możliwości trzeba mieć kontakt wzrokowy z ołtarzem i kapłanem celebrującym Mszę św. Dlatego potrzebne jest wyciszenie wewnętrzne i duchowe. Ażeby w pełni uczestniczyć w Najświętszej Ofierze trzeba przystąpić do Komunii św. - potrzebny jest więc stan łaski uświęcającej. I konieczna jest żywa wiara, że w białej Hostii i odrobinie wina jest obecny Jezus. Ten sam z Betlejem, z wieczernika i z krzyża i ten Zmartwychwstały.

Ja wierzę. Może nie tak jak kiedyś. Nieraz nawet zauważam, że coś z tą moją wiarą się dzieje. Zabrakło rodziców, którzy zwracali mi uwagę. Do bierzmowania już byłem. Coraz szybsze tempo życia sprawia, że moja wiara słabnie.

Siostry i bracia, wiara jest łaską, którą daje nam Bóg. O nią należy się modlić, ją pogłębiać i pielęgnować. To zauważyli już apostołowie, ale śmiało prosili swojego Mistrza: "Panie, przymnóż nam wiary". Z wiarą jest jak z pozłacaną powierzchnią. Choćby była ozdobiona nie wiadomo ilu karatowym złotem jeśli nie będzie odpowiednio odnawiane, konserwowane, czyszczone - zmatowieje i trzeba będzie ją złocić na nowo.

Panie, umocnij naszą wiarę.

Co robię, żeby Jezus nie powiedział mi z wyrzutem, jak kiedyś do Piotra idącego po jeziorze: "czemu zwątpiłeś - małej wiary" (Mt 14, 30-31) Nasz udział w liturgii Bożego Ciała, we Mszy św. z Komunią św. oraz w procesji z Najświętszym Sakramentem po ulicach miast czy po wiejskich drogach to manifestacja, to publiczne wyznanie wiary. Uświadomię to sobie mocno. Czy nie jestem tu obecny tylko ciałem ale i duchem. Czy przystąpię do Stołu Pańskiego, by potem właściwym zachowaniem w czasie procesji raz jeszcze wyznać Jezusowi za św. Piotrem: "Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga Żywego" (Mt 16,18).

Wiarę należy wypraszać na klęczkach, pielęgnować i co najważniejsze nią żyć. Starać się o żywą wiarę nie tylko dla siebie, ale i dla drugich, a szczególnie dla tych, za których jesteśmy odpowiedzialni. Mają obowiązek czynić to rodzice dla swoich dzieci, małżonkowie wzajemnie dla siebie. Przykre i trudne do zrozumienia jest stwierdzenie pewnej matki "poślę dziecko do I Komunii, a potem niech postępuje jak samo uzna za słuszne". Czy tak powie dobra matka w całym tego słowa znaczeniu? Wiarą trzeba się dzielić - stąd cała misyjność Kościoła.

Pan idzie z nieba, zagrody nasze widzieć przychodzi i jak się dzieciom Jego powodzi. Otwórzcie drzwi Chrystusowi, nie lękajcie się!

Zaglądnijmy na chwilę do Ewangelii zapisanej przez św. Łukasza, a w rozdziale 19 znajdziemy opis wydarzenia, jakże podobnego do dzisiejszej uroczystości. Oto zaciekawiony przełożony w mieście Jerycho chciał chociaż zobaczyć przechodzącego Jezusa. A że był niskiego wzrostu wszedł na drzewo. I oto niespodziewanie słyszy zaproszenie Jezusa: "Zacheuszu, zejdź prędko, bo dziś muszę się zatrzymać w twoim domu". Zapewne zaskoczony Zacheusz takim obrotem sprawy, co robi? Zastanawia się, wymawia się tym czy innym? Nie. Schodzi z drzewa i przyjmuje Nauczyciela w swoim domu. Mało tego. Ewangelista dodaje, że Zacheusz był tym wszystkim rozradowany. Niektórzy z obecnych zaś szemrali: "do grzesznika poszedł w gościnę". Czy dzisiaj nie znaleźliby się podobni? Panie nie do nich, bo oni nie postępują tak jak Ty nauczasz, bo oni nie mają ślubu kościelnego itd. A przecież nie zdrowi potrzebują lekarza, lecz źle się mający. Przyszedł Jezus do celnika Zacheusza i nastąpiła przemiana serca. "Oto połowę mojego majątku, czyli tego co mam, oddam ubogim, a jeśli kogoś skrzywdziłem, wynagrodzę poczwórnie. Porażające było zaproszenie Jezusa, które kazało zejść Zacheuszowi z drzewa, ale i wspaniałe było zachowanie i odpowiedź odważnego celnika. To nic, że był niskiego wzrostu, za to serce miał wielkie.


Źródło - ks. E. Włodarczyk


Michelangelo Piccolomini SJ
Biskup krakowski
Legat patriarszy w RON


dr net. Michelangelo książę kardynał Piccolomini SJ

Arcybiskup gnieźnieński, biskup krakowski i wileński, prymas Rzeczpospolitej Obojga Narodów

Obrazek



Avatar użytkownika
 
Posty: 141
Dołączył(a): 07 sie 2018, 18:04
Medale: 1
Królewski Order Złotej Ostrogi (1)
Gadu-Gadu: 65547343

Re: Uroczystości świąteczne i niedzielne z udziałem biskupa

Postprzez Michelangelo Piccolomini » 24 lip 2019, 10:57

Wspomnienie św. Kingi Dziewicy A. D. 2019

Obrazek
Źródło




Obrazek

Umiłowani Bracia i Siostry!


Kinga (Kunegunda) urodziła się w 1234 r. jako trzecia z kolei córka Beli IV, króla węgierskiego z dynastii Arpadów, i jego żony Marii, córki cesarza bizantyjskiego Teodora I Laskarisa. Miała dwóch braci i pięć sióstr, wśród nich były św. Małgorzata Węgierska oraz bł. Jolenta. Św. Elżbieta z Turyngii była jej ciotką.

O latach młodości Kingi nie wiemy nic poza tym, że do piątego roku życia przebywała na dworze królewskim prawdopodobnie w Ostrzychomiu. Możemy przypuszczać, że otrzymała głębokie wychowanie religijne i pełne jak na owe czasy wykształcenie.

W Wojniczu małoletnia jeszcze Kinga spotkała się z Bolesławem Wstydliwym; tam też doszło do zawarcia umowy małżeńskiej. Ze względu na małoletność obydwojga były to zrękowiny, po których w kilka lat później miał nastąpić akt właściwych zaślubin.

Pierwsze swoje lata Kinga spędziła w Sandomierzu pod opieką Grzymisławy i pedagoga Mikuły, wraz ze swoim przyszłym mężem Bolesławem. Były to czasy najazdów Tatarów. Wieści o ich barbarzyńskich mordach dochodziły do Polski coraz bliżej. Na wiadomość o zdobyciu Lublina i Zawichostu Bolesław z Kingą i Grzymisławą opuścili Sandomierz i udali się do Krakowa. Po klęsce wojsk polskich pod Chmielnikiem koło Szydłowa (18 marca 1241 r.) uciekli na Węgry w nadziei, że tam będzie bezpieczniej. Jednak i tu nie znaleźli spokoju. Wojska węgierskie poniosły klęskę nad rzeką Sajo (11 kwietnia 1241 r.). Dlatego Kinga uciekła z Bolesławem na Morawy, gdzie zapewne zatrzymali się w Welehradzie w tamtejszym konwencie cystersów. Wódz tatarski Batu-chan stanął w Krakowie w Niedzielę Palmową, 24 marca; stąd Tatarzy ruszyli na Śląsk.

Po bitwie pod Legnicą w 1241 r. Tatarzy wycofali się z Polski. Po bohaterskiej śmierci Henryka Pobożnego w bitwie z Tatarami rozgorzała walka o jego dziedzictwo śląskie i krakowskie. Dopiero po pokonaniu Konrada Mazowieckiego młodzi książęta mogli wrócić do Krakowa (1243). Ponieważ zamek w Krakowie, jak też w Sandomierzu, Tatarzy zupełnie zniszczyli, tak że się nie nadawał do zamieszkania, Bolesław i Kinga pozostali w Nowym Korczynie. Tu właśnie Kinga nakłoniła swego przyszłego męża do zachowania dozgonnej czystości, którą ślubowali oboje na ręce biskupa krakowskiego Prandoty. Dlatego historia nadała Bolesławowi przydomek "Wstydliwy". W tej formie czystości małżeńskiej Kinga spędziła z Bolesławem 40 lat. Wtedy także zapewne Kinga wstąpiła do III Zakonu św. Franciszka. Zaślubiny odbyły się na zamku krakowskim około roku 1247, bowiem wtedy Bolesław był władcą księstwa krakowsko-sandomierskiego. W posagu od ojca Kinga otrzymała 40 000 grzywien srebra, co Szajnocha przeliczył na około 3,5 miliona złotych. Była to ogromna suma.
Kinga w tym czasie zapewne kilka razy odwiedzała rodzinne Węgry. Sprowadziła stamtąd do Polski górników, którzy dokonali pierwszego odkrycia złoży soli w Bochni (1251). Stąd powstała piękna legenda o cudownym odkryciu soli. Aby dopomóc w odbudowaniu zniszczonego przez Tatarów kraju, Kinga ofiarowała Bolesławowi część swojego posagu; Bolesław za to przywilejem z 2 marca 1252 r. oddał jej w wieczyste posiadanie ziemię sądecką. Kinga pomagała Bolesławowi w rządach nad obu księstwami (krakowskim i sandomierskim). Wskazuje na to spora liczba wystawionych przez obu małżonków dokumentów. Hojnie wspierała katedrę krakowską, klasztory benedyktyńskie, cysterskie i franciszkańskie. Ufundowała kościoły w Nowym Korczynie i w Bochni, a zapewne również w Jazowsku i w Łącku. Do Krakowa sprowadziła z Pragi Kanoników Regularnych od Pokuty i wystawiła im kościół św. Marka. Do Krzyżanowic nad Nidą sprowadzono norbertanki, gdzie im wystawiono kościół i klasztor. W Łukowie książę Bolesław osadził templariuszy. Swojej siostrze, bł. Salomei, Bolesław pozwolił i dopomógł wznieść w Zawichoście kościół, klasztor i szpital. Kinga w sposób istotny przyczyniła się do przeprowadzenia kanonizacji św. Stanisława ze Szczepanowa (1253). To ona miała wysłać do Rzymu poselstwo w tej sprawie i pokryć koszty związane z tą misją.

7 grudnia 1279 r. umarł w Krakowie książę Bolesław Wstydliwy. Długosz wspomina, że biskup krakowski Paweł i niektórzy z panów zaofiarowali Kindze rządy. Kiedy Kinga poczuła się wolna, postanowiła zrezygnować z władzy i oddać się wyłącznie sprawie zbawienia własnej duszy. Upatrzyła sobie klaryski jako zakon dla siebie najodpowiedniejszy. Znała go dobrze, bo już w roku 1245 przyjęła welon i habit klaryski jej ciotka, bł. Salomea, która w tym czasie założyła w Zawichoście pierwszy ich klasztor, w roku 1259 przeniesiony do Skały. Sprawa założenia przez Kingę klasztoru klarysek w Starym Sączu komplikowała się, bo nowy władca Krakowa, Leszek Czarny, nie chciał zgodzić się na tę fundację i odkładał decyzję w obawie, aby nie utracić ziemi sądeckiej, którą Kinga chciała ofiarować klasztorowi na jego utrzymanie. Po czterech latach, w 1284 r., ostatecznie doszło do zgody. Kinga wstąpiła do tego klasztoru już wcześniej (1279), zaraz po śmierci męża. Prawdopodobnie nie zajmowała w klasztorze żadnych urzędów. Jej staraniem była budowa i troska o jego byt materialny. Welon zakonny otrzymała z rąk biskupa Pawła. Jednak śluby zakonne złożyła dopiero, jak to wynika ze szczęśliwie zachowanego dokumentu, 24 kwietnia 1289 roku. Spędziła w Starym Sączu 12 lat, poddając się we wszystkim surowej regule, zatwierdzonej przez Urbana IV w roku 1263.

Zmarła 24 lipca 1292 r. w Starym Sączu. Beatyfikacja Kingi nastąpiła dopiero za pontyfikatu papieża Aleksandra VIII. Dokonano jej po długim procesie kanonicznym dnia 10 czerwca 1690 r. Dekrety, wydane przez papieża Urbana VIII (1623-1644), zalecały w sprawach beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych jak najdalej posuniętą ostrożność i surowość. Kult świątobliwej księżnej trwał jednak od wieków. Sam fakt porzucenia świata i jej wstąpienia do najsurowszego zakonu żeńskiego był dowodem heroicznej świętości Kingi. Pamięć dzieł miłosierdzia chrześcijańskiego, jak również instytucji pobożnych, których była fundatorką, były bodźcem do oddawania jej kultu. Była powszechnie czczona przez okoliczny lud jako jego szczególna patronka. Do jej grobu napływali nieustannie pielgrzymi. Liczne łaski, otrzymane za jej wstawiennictwem, rozsławiały jej imię. Kult bł. Kingi znacznie wzrósł po jej beatyfikacji. Benedykt XIII przyznał jej tytuł patronki Polski i Litwy (31 sierpnia 1715 r.). Jest także patronką diecezji tarnowskiej.

Kanonizacji Kingi dokonał św. Jan Paweł II w Starym Sączu dnia 16 czerwca 1999 r., podczas swojej przedostatniej pielgrzymki do Polski. Mówił wtedy między innymi: "Mury starosądeckiego klasztoru, któremu początek dała św. Kinga i w którym dokonała swego życia, zdają się dziś dawać świadectwo o tym, jak bardzo ceniła czystość i dziewictwo, słusznie upatrując w tym stanie niezwykły dar, dzięki któremu człowiek w sposób szczególny doświadcza własnej wolności. Tę zaś wewnętrzną wolność może uczynić miejscem spotkania z Chrystusem i z człowiekiem na drogach świętości. U stóp tego klasztoru, wraz ze św. Kingą proszę szczególnie was, ludzie młodzi: brońcie tej swojej wewnętrznej wolności! Niech fałszywy wstyd nie odwodzi was od pielęgnowania czystości! A młodzieńcy i dziewczęta, których Chrystus wzywa do zachowania dziewictwa na całe życie, niech wiedzą, że jest to uprzywilejowany stan, przez który najwyraźniej przejawia się działanie mocy Ducha Świętego".

W ikonografii przedstawiana jest w stroju klaryski lub księżnej, w ręku trzyma makietę klasztoru ze Starego Sącza, czasami bryłę soli, bywa w niej pierścień.


Źródło - Brewiarz


Michelangelo książę Piccolomini SJ
Arcybiskup gnieźnieński, biskup krakowski i wileński
Prymas Rzeczypospolitej Obojga Narodów


Obrazek
dr net. Michelangelo książę kardynał Piccolomini SJ

Arcybiskup gnieźnieński, biskup krakowski i wileński, prymas Rzeczpospolitej Obojga Narodów

Obrazek



Avatar użytkownika
 
Posty: 141
Dołączył(a): 07 sie 2018, 18:04
Medale: 1
Królewski Order Złotej Ostrogi (1)
Gadu-Gadu: 65547343

Re: Uroczystości świąteczne i niedzielne z udziałem biskupa

Postprzez Michelangelo Piccolomini » 29 wrz 2019, 13:48

Uroczystość Świętego Michała Archanioła A. D. 2019

Obrazek
Źródło




Obrazek

Umiłowani Bracia i Siostry!


Pomiędzy stworzeniami rozumnymi najpierwsze miejsce zajmują Aniołowie. Nazwa: Anioł, wzięta z języka greckiego, oznacza w polskim tyle, co poseł, zwiastun Boży. Na ziemi jest człowiek najdoskonalszym stworzeniem, królem i panem innych stworzeń, wyższą jednak od człowieka i doskonalszą istotą jest Anioł. Człowiek ma ciało, Anioł zaś ciała nie ma, on jest duchem; człowiek ma rozum i wolę, Anioł posiada także rozum, ale głębszy i bystrzejszy; posiada również wolę, lecz doskonalszą, a przy tym i moc daleko większą niż człowiek.
Przed stworzeniem ludzi Bóg stworzył Aniołów w liczbie bardzo wielkiej i poddał ich próbie, to znaczy chciał ich doświadczyć, czy Mu pozostaną wiernymi, czy się sprzeniewierzą. W czasie tej próby okazało się rozdwojenie. Jedna część, tak uczy nas Pismo Św., czując swą doskonałość popadła w pychę, chciała się zrównać z Bogiem, odmówiła posłuszeństwa swojemu Stwórcy i Panu; druga zaś wytrwała we wierności i uległości, czując to, że swą doskonałość zawdzięcza łasce i dobroci Bożej. Tych nieposłusznych, zbuntowanych Aniołów, wytrącił Pan z nieba w przepaści piekielne, gdzie za swą pychę i bunt ponoszą i będą ponosić wieczne męki. – Aniołów zaś wiernych zatrzymał przy Sobie i hojnie nagrodził, bo tak ich utwierdził w dobrym, że już więcej zgrzeszyć nie mogą. I jako Aniołowie źli, czyli szatani z nienawiści ku Bogu nienawidzą nas i starają o to, abyśmy nie słuchali woli Bożej i byli z nimi potępieni, tak znowu Aniołowie święci, miłując P. Boga, miłują także nas, i wszelkich sił dokładają, abyśmy P. Bogu wiernie służyli i wraz z nimi zażywali szczęścia wiecznego.
Z Pisma świętego wiemy także i to, że jako gwiazdy na niebie różnią się między sobą i wielkością i blaskiem; i jako na ziemi ludzie są źli, gorsi i bardzo źli, a pośród dobrych są święci, i więcej święci, tak samo jest pośród Aniołów złych i dobrych. Są między szatanami duchy złe i złośliwsze i najzłośliwsze, są też pomiędzy Aniołami dobrymi duchy doskonałe i doskonalsze to: Archaniołowie, Cherubini i Serafini. Na czele szatanów stał Lucyfer, a przywódcą Aniołów dobrych był właśnie Archanioł Michał, którego dzisiaj uroczyście czcimy.
I jeden i drugi głosi nam naukę bardzo ważną, jeden odstraszającą, drugi zachęcającą. Upadek pierwszego t. j. Lucyfera, który przy stworzeniu był obdarzony od Boga najpiękniejszymi darami, woła: „Człowiecze! strzeż się grzechu, bo grzech, czyli bunt przeciw Bogu jest tak brzydki, tak szkaradny, że Anioła najpierwszego, najpiękniejszego, przemienia w diabła, t. j. w istotę Bogu najwstrętniejszą i najnieszczęśliwszą”. Drugi zaś św. Michał Archanioł, mówi do nas: „Człowiecze! nie przekraczaj przykazań Bożych, lecz walcz ciągle, opieraj się złemu, służ P. Bogu wiernie, a dobijesz się chwały tak wielkiej, jakiej Ja się dosłużyłem”.
Ewangelia, którą słyszeliśmy jest do dzisiejszej uroczystości trafnie dobraną i zawiera bardzo stosowne upomnienia. Onego czasu, tak brzmi jej początek, przyszli Apostołowie do Jezusa, mówiąc: „Kto mniemasz większym jest w królestwie niebieskiemu?” A Jezus wezwawszy dziecię, postawił je w pośrodku nich i rzekł: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, jeśli się nie staniecie jako dziatki, nie wnijdziecie do królestwa niebieskiego”. Ze słów Chrystusowych wynika, że małe dzieci, które schodzą z tego świata w wieku niemowlęcym, zajmą w niebie miejsce przy Aniołach, bo są niewinne i święte. Kto więc z osób starszych chce się dostać do ich grona, musi wedle nauki Zbawiciela, stać się małym dzieckiem, to znaczy, ma się stać dzieckiem nie co do lat i umysłu, ale co do usposobienia.
Obok niewinności odznaczają się Aniołowie także życzliwością, troskliwością i opieką ku nam ludziom. Oni to czuwają nad naszym zbawieniem, bo zażywając nieodmiennego szczęścia, dokładają wszelkiego starania, aby i nas uszczęśliwić. Oni od kolebki aż do grobu towarzyszą nam nieodstępnie na każdym kroku; oni zanoszą nasze modlitwy przed tron Boży, a stamtąd przynoszą różnorodne łaski; oni strzegą w niebezpieczeństwach ciała, a szczególnie w niebezpieczeństwach duszy; oni namawiają i nakłaniają do cnoty, krótko mówiąc, okazują się naszymi przychylnymi, szczerymi, niestrudzonymi towarzyszami i przyjaciółmi.
Ta zbawienna działalność duchów niebieskich zachęca i przemawia do każdego z nas: Bądź i ty Aniołem stróżem dla swoich i cudzych. Przede wszystkim rodzice niech będą Aniołami stróżami dla swych dzieci, zasłaniając je od niebezpieczeństw ciała i duszy, a wszczepiając w serca nasiona wszelkich cnót. Przełożeni a wreszcie i towarzysze, przyjaciele, znajomi powinni być Aniołami stróżami dla tych, z którymi się stykają albo obcują, oświecając błądzących, dźwigając upadłych, krzepiąc słabych i chwiejnych, radą, słowem i przykładem nakłaniając do unikania grzechu, a zachęcając do sumiennego pełnienia przykazań Bożych. Takie naśladowanie czynności anielskiej jest miłe Bogu i weźmie wielką nagrodę, bo czytamy w Piśmie świętem: „Kto by uczynił, żeby się nawrócił grzesznik od błędnej drogi, zbawi duszę jego od śmierci i zakryje mnóstwo grzechów” (Jak 5, 20.). A Pan Jezus powiada w Ewangelii dzisiejszej: „Kto by przyjął jedno dzieciątko w imię Moje, Mnie przyjmuje” (Mt 18, 5), bo i „Syn człowieczy przyszedł, aby zbawił, co było zginęło” (18, 11).
Po zachęcie do naśladowania Aniołów dobrych, przestrzega nas Ewangelia przed aniołami złymi. Główną czynnością duchów złych jest kuszenie, namawianie do grzechu, czyli zgorszenie. Aby więc okazać, jak szatańskim czynem jest zgorszenia, aby nas pobudzić do unikania tego występku, woła P. Jezus: „Kto by zgorszył jednego z tych małych, którzy we Mnie wierzą, lepiej mu, aby zawieszono kamień młyński u szyi jego i zatopiono go w głębokości morskiej. Biada światu dla zgorszenia; – biada człowiekowi onemu, przez którego zgorszenie przychodzi”.
Znaczenie tych słów jest następujące: Na ziemi żyją ludzie dobrzy i źli, żyją razem, żyją niekiedy pod jednym dachem. Źli psują dobrych słowem albo własnym przykładem, lecz biada wszystkim gorszycielom. Lepiej byłoby dla nich, gdyby się byli nie urodzili. I czemu to Zbawiciel ogłasza gorszycielom tak okropną groźbę? Bo na ratunek dusz wydał Zbawiciel Siebie samego na męki i śmierć, a gorszyciel niweczy pracę Zbawiciela, wydziera dusze tak drogo okupione i oddaje na powrót w niewolę szatana. Co Chrystus Pan zbudował, to on rozwala. Słusznie uważa św. Grzegorz zgorszenie za większy występek, niż morderstwo i zabójstwo, bo zabójcy pozbawiają nas tylko dóbr doczesnych, to jest majątku i życia, a gorszyciele wtrącają w otchłań piekielną, czynią nieszczęśliwymi na wieki. Gorszyciel jest jakoby posłannikiem diabelskim, jest jego narzędziem, jego wspólnikiem. Biada gorszycielu, w dniu sądu Bożego usłyszy on, jak czytamy u Proroka Ezechiela, takie słowa: „Bliźni twój ginie z twej przyczyny, lecz krwi jego z ręki twej szukać będę” (Ez 3, 20).
Potępiwszy gorszycieli, zwraca się P. Jezus w dalszym ciągu Ewangelii do tych, którzy ponoszą szkodę na duszy, czyli do zgorszonych i wypowiada taką przestrogę: „Jeśli ręka twoja, albo noga twoja gorszy cię, odetnij ją i zarzuć od siebie. Lepiej tobie ułomnym albo chorym wnijść do żywota, niżeli mając dwie nogi, albo dwie ręce, być wrzuconym w ogień wieczny”. Znaczenie tego upomnienia Chrystusowego jaśniej tak się da wyrazić: Choćby osoba owa, która daje zgorszenie, a więc chce ciebie zepsuć, nakłonić do grzechu, była ci tak miła, jak ojciec, matka, brat, siostra, mąż, żona; – tak droga i tak potrzebna, jak na przykład ręka, noga lub oko, – strzeż się jej, porzuć ją, zerwij z nią wszelką styczność. Lepiej jest dla ciebie utracić miłą przyjaźń, aniżeli być zgorszonym i wrzucony w ogień piekielny, bo „cóż ma za pożytek człowiek, jeśliby zyskał świat cały, a sam by siebie stracił?” (Łk 9, 25). Co ci przyjdzie z chwilowej przyjaźni, rozkoszy, zysku, skoro one duszę twą mają uczynić wiecznie nieszczęśliwą?
Bądźmy roztropni, a pomni na przestrogę Zbawiciela, uciekajmy od gorszyciela, jakby od szatana, – wystrzegajmy się zgorszenia, jakby trucizny. Bądźmy aniołami stróżami dla bliźnich, budując wszystkich słowem i przykładem. Strzeżmy się wreszcie, abyśmy nikogo nie zgorszyli, ani też sami przez innych nie byli zgorszeni. Ty zaś święty Michale Archaniele, hetmanie zastępów anielskich i obrońco Kościoła Bożego, wspomagaj nas modlitwami i wstawieniem się swoim. Amen.


Ks. E. N. Na podstawie: X. Tomasz Dąbrowski, Homilie na niedziele i uroczyste święta całego roku, 1911.


Michelangelo książę kardynał Piccolomini SJ
Arcybiskup gnieźnieński, biskup krakowski i wileński
Prymas Rzeczypospolitej Obojga Narodów


dr net. Michelangelo książę kardynał Piccolomini SJ

Arcybiskup gnieźnieński, biskup krakowski i wileński, prymas Rzeczpospolitej Obojga Narodów

Obrazek



Avatar użytkownika
 
Posty: 141
Dołączył(a): 07 sie 2018, 18:04
Medale: 1
Królewski Order Złotej Ostrogi (1)
Gadu-Gadu: 65547343

Re: Uroczystości świąteczne i niedzielne z udziałem biskupa

Postprzez Henryk Mikołaj Hrychowicz » 29 wrz 2019, 15:55

Bóg zapłać Eminencji za duszpasterskie słowo przekazane nam, na ten dzień uroczystego wspomnienia Michała Archanioła.
Henryk Mikołaj
z Bożej łaski i woli narodu król polski, wielki książę litewski,
ruski, pruski, mazowiecki, żmudzki, kijowski, wołyński, podolski,
podlaski, inflancki, smoleński, siewierski i czernihowski



Avatar użytkownika
Jego Królewska Mość
Jego Królewska Mość
 
Posty: 3180
Dołączył(a): 15 sty 2015, 08:12
Lokalizacja: Halicz
Medale: 9
Order Virtuti Militari I (1) Królewski Order Złotej Ostrogi (1) Order Zasługi RON II (1)
Order Świętego Jerzego III (1) Medal Wojska (1) Medal z Długoletnią Służbę III (1)
Medal 100 lat niepodległości (1) Gwiazda Ukrainy (1) Gwiazda Inflant (1)
Tytuły: Wojewoda Krakowski


kuchnie na wymiar kalwaria zebrzydowska

Powrót do Katedra Wawelska

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron