Uroczystości niedzielne

Główna świątynia prowincji Kościoła Rotryjskiego.

Re: Uroczystości niedzielne

Postprzez Severino Castiglioni » 21 sty 2018, 13:37

III Niedziela po Objawieniu A.D. 2018

Obrazek



Wszechmogący, wieczny Boże, wejrzyj łaskawie na naszą ułomność i wyciągnij w naszej obronie prawicę Twego majestatu. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg przez wszystkie wieki wieków.




Obrazek

Umiłowani Bracia i Siostry!


Uzdrawiając trędowatego i sługę setnika Pan Jezus objawił są moc żydom i poganom. Godna podziwu wiara setnika staje się dla Pana Jezusa okazją do uroczystego ogłoszenia powszechności zbawienia. Słowa setnika wyrażające pokorę, wiarę i ufność stały się liturgiczną modlitwą przed Komunią Świętą. W Komunii Świętej Pan Jezus oczyszcza nas z grzechów i leczy duchowe słabości.


Źródło - Mszalik Pallotinum w opracowaniu Benedyktynów Tynieckich z 1963

Moi Drodzy!


W tę środę kończy się pontyfikat Jego Świątobliwości Piusa VI. Choć dla Kościoła Rotryjskiego był to czas raczej spowolnienia i mniejszego rozwoju, to dla Kościoła w Rzeczypospolitej bardzo owocny. Dziękuję Jego Świątobliwości, że mianował mnie arcybiskupem Gniezna i biskupem Wilna. Dzięki temu mogę pasterzować najwspanialszej córze Kościoła. Mam nadzieję, że następca Piusa VI na Tronie Pawłowym pozwoli mi dalej sprawować swoją misję w Rzeczypospolitej. Gdy tylko wrócę z konklawe, uzupełnię brakujące wykłady w krakowskim seminarium duchownym i ponownie zachęcę do składania ślubów.

Módlcie się o światło Ducha Świętego dla wszystkich kardynałów i o wybór godnego duchownego na urząd Biskupa Rotrii. Zachęcam do śledzenia obrzędów sediswakancji oraz konklawe w Państwie Kościelnym. Wszystko powinno rozpocząć się 24 stycznia.


+ Paweł Karol kardynał Medyceusz Zep
Arcybiskup Gnieźnieński i Biskup Wileński
Prymas Rzeczypospolitej Obojga Narodów



Linus

Arcybiskup Wolnogradu
Patriarcha Kościoła Ekumenicznego


Sylwetka

Obrazek



Avatar użytkownika
 
Posty: 377
Dołączył(a): 03 kwi 2016, 19:02
Gadu-Gadu: 56075156

Re: Uroczystości niedzielne

Postprzez Severino Castiglioni » 04 lut 2018, 13:45

Niedziela Sześćdziesiątnicy A.D. 2018

Obrazek





Boże, Ty widzisz, że na własnych uczynkach polegać nie możemy, spraw więc miłościwie, ażeby opieka Nauczyciela Narodów nas obroniła od wszelkich przeciwności.

Per Dominum nostrum Iesum Christum, Filium tuum: qui tecum vivit et regnat in unitate Spiritus Sancti Deus, per omnia saecula saeculorum.




Obrazek

Umiłowani Bracia i Siostry!


Codzienne spotkanie z Panem i przystępowanie do sakramentów pozwalają otworzyć nasze umysły i serca na Jego obecność, na Jego słowa, na Jego działanie. Modlitwa nie jest tylko tchnieniem duszy, lecz — by posłużyć się metaforą — jest również oazą spokoju, gdzie możemy zaczerpnąć wody, która zasila nasze życie duchowe i przemienia egzystencję. Bóg przyciąga nas do siebie, daje nam wspiąć się na górę świętości, abyśmy coraz bardziej zbliżali się do Niego, a w drodze obdarza nas światłem i pociechą. Do takiego własnego doświadczenia nawiązuje św. Paweł w 12. rozdziale Drugiego Listu do Koryntian, który pragnę dziś omówić. Zwracając się do tych, którzy podawali w wątpliwość podstawy jego apostolatu, nie skupia się na wyliczaniu wspólnot, które założył, kilometrów, które przemierzył; nie ogranicza się do przypomnienia trudności i sprzeciwów, jakim stawiał czoło, by głosić Ewangelię, ale wskazuje na swoją więź z Panem, więź tak zażyłą, że przeżył również chwile ekstazy, głębokiej kontemplacji (por. 2 Kor 12, 1); nie chwali się zatem tym, czego dokonał, swoją siłą, swoją działalnością i osiągnięciami, ale tym, czego Bóg dokonał w nim i za jego pośrednictwem. Z wielkim zawstydzeniem opowiada bowiem o swoim szczególnym przeżyciu, jakim była chwila porwania do Bożego nieba. Przypomina on, że czternaście lat przed wysłaniem Listu «został porwany aż do trzeciego nieba» (w. 2). Językiem i środkami wyrazu człowieka opowiadającego o czymś, czego opowiedzieć się nie da, św. Paweł mówi o tym fakcie, posługując się trzecią osobą; oznajmia, że człowiek został porwany do «ogrodu» Boga, do raju. Kontemplacja jest tak głęboka i silna, że Apostoł nie pamięta nawet treści otrzymanego objawienia, zna jednak dobrze datę i okoliczności, w których Pan tak całkowicie go pochwycił, przyciągnął do siebie, jak na drodze do Damaszku w momencie jego nawrócenia (por. Flp 3, 12).

Św. Paweł mówi następnie, że właśnie po to, by nie pysznił się wielkością objawienia, które otrzymał, nosi w sobie «oścień» (2 Kor 12, 7), cierpienie, i usilnie błaga Zmartwychwstałego, by go uwolnił od wysłannika szatana, od tego bolesnego «ościenia» w ciele. Trzy razy — mówi — prosił Pana, by oddalił od niego tę próbę. I w tej właśnie sytuacji, gdy w głębokiej kontemplacji Boga «słyszał tajemne słowa, których się nie godzi człowiekowi powtarzać» (w. 4), otrzymał odpowiedź na swoje błaganie. Zmartwychwstały kieruje do niego jasne i kojące słowa: «Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali» (w. 9).

Komentarz Pawła do tych słów może zaskoczyć, pokazuje jednak, że zrozumiał on, co znaczy być naprawdę apostołem Ewangelii. Wykrzykuje bowiem: «Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa. Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny» (ww. 9 b-10), nie chlubi się więc swoimi czynami, ale działaniem Chrystusa, które się przejawia właśnie w jego słabości. Poświęćmy jeszcze nieco uwagi temu faktowi, który miał miejsce w latach, gdy przed wyruszeniem w podróż po Zachodzie, by głosić Chrystusa, św. Paweł żył w milczeniu i kontemplacji, ponieważ ta postawa głębokiej pokory i ufności w obliczu przejawiającego się Boga ma podstawowe znaczenie również dla naszej modlitwy i dla naszego życia, dla naszego stosunku do Boga i do naszych słabości.

Przede wszystkim, o jakich słabościach mówi Apostoł? Czym jest ten «oścień» w ciele? Nie wiemy, i on nam tego nie mówi, ale jego zachowanie pozwala zrozumieć, że wszelkie trudności związane z naśladowaniem Chrystusa i składaniem świadectwa o jego Ewangelii mogą być pokonane dzięki ufnemu otwarciu się na działanie Pana. Św. Paweł ma głęboką świadomość tego, że jest «sługą nieużytecznym» (Łk 17, 10) — to nie on dokonał wielkich rzeczy, ale Pan — że jest «naczyniem glinianym» (2 Kor 4, 7), w którym Bóg przechowuje bogactwo i moc swojej łaski. W tym momencie żarliwej modlitwy kontemplacyjnej św. Paweł jasno pojmuje, jak ma postępować i żyć w każdych okolicznościach, zwłaszcza w sytuacji cierpienia, trudności, prześladowania: w momencie gdy człowiek odczuwa własną słab ość, przejawia się moc Boga, który nie opuszcza, nie zostawia w samotności, ale staje się wsparciem i siłą. Z pewnością św. Paweł wolałby zostać uwolniony od tego «ościenia», od tego cierpienia; ale Bóg mówi: «Nie, to jest dla ciebie konieczne. Będziesz miał wystarczająco dużo łaski, by wytrwać i zrobić to, co należy». Odnosi się to również do nas. Pan nie uwalnia nas od tego, co złe, ale pomaga nam dojrzewać w cierpieniach, w trudnościach, podczas prześladowań. Wiara mówi nam zatem, że jeśli pozostajemy w Bogu, «chociaż niszczeje nasz człowiek zewnętrzny, jest wiele trudności, to jednak ten, który jest wewnątrz, odnawia się, dojrzewa z dnia na dzień właśnie w próbach» (por. w. 16). Apostoł mówi chrześcijanom z Koryntu i również nam, że «nie-wielkie (...) utrapienia nasze (...) gotują bezmiar chwały przyszłego wieku» (w. 17). W rzeczywistości, mówiąc po ludzku, ciężar trudności nie był niewielki, lecz bardzo poważny; jednak w porównaniu z miłością Boga, z wielkością tego, co znaczy być kochanym przez Boga, wydaje się niewielki, kiedy się wie, że chwała będzie bezgraniczna. Zatem w takiej mierze, w jakiej rośnie nasza jedność z Panem, a modlitwa staje się coraz żarliwsza, my również zbliżamy się do tego, co istotne, i pojmujemy, że to nie nasze potężne środki, nasze cnoty, nasze zdolności urzeczywistniają królestwo Boże, ale Bóg czyni cuda właśnie poprzez naszą słabość, naszą nieadekwatność w stosunku do powierzonego zadania. Musimy zatem zdobyć się na pokorę, by nie polegać po prostu na sobie, lecz pracować, z pomocą Pana, w winnicy Pańskiej, oddając Mu się jako kruche «naczynia gliniane».

Św. Paweł opowiada o dwóch szczególnych objawieniach, które radykalnie zmieniły jego życie. Pierwszym — jak wiemy — jest poruszające pytanie na drodze do Damaszku: «Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?» (Dz 9, 4), pytanie, które pozwoliło mu odkryć i spotkać Chrystusa żywego i obecnego, a także usłyszeć głos Jego powołania do służby Ewangelii jako apostoł. Drugim są słowa, które Pan skierował do niego podczas modlitwy kontemplacyjnej, która jest doświadczeniem przez nas rozważanym: «Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali». Tylko wiara, ufność w działanie Boga, w dobroć Boga, który nigdy nas nie opuszcza, stanowi gwarancję, że nasza praca nie pójdzie na marne. I tak, łaska Pana była siłą, która towarzyszyła św. Pawłowi w ogromnych trudach, jakie podejmował, by głosić Ewangelię, a jego serce znalazło się w sercu Chrystusa, dzięki czemu potrafił prowadzić innych do Tego, który dla nas umarł i zmartwychwstał.

W modlitwie otwieramy zatem duszę przed Panem, aby zamieszkał w naszej słabości, przekształcając ją w siłę dla Ewangelii. Bogate w znaczenie jest również greckie słowo, którym Paweł opisuje owo zamieszkanie Pana w Jego kruchym człowieczeństwie; używa czasownika episkenoo, który można oddać jako «postawić swój namiot». Pan wciąż stawia swój namiot w nas, pośród nas: jest to tajemnica Wcielenia. Samo Słowo Boże, które przyszło, by zamieszkać w naszym człowieczeństwie, chce przebywać w nas, postawić swój namiot, by oświecić i przemienić nasze życie i świat.

Głęboka kontemplacja Boga, jaką przeżył św. Paweł, przypomina doświadczenie uczniów na górze Tabor, kiedy patrząc na przemieniającego się Jezusa, pełnego światła, Piotr powiedział: «Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza» (Mk 9, 5). «Nie wiedział bowiem, co powiedzieć, tak byli przestraszeni», dodaje św. Marek (w. 6). Kontemplowanie Pana jest jednocześnie fascynujące i zatrważające: fascynujące, bo On nas przyciąga do siebie i porywa nasze serce do góry, wynosi nas do swojej wysokości, gdzie zaznajemy pokoju, piękna Jego miłości; zatrważające, bo odsłania naszą ludzką słabość, naszą nieadekwatność, trud walki z szatanem, który nastaje na nasze życie, ten cierń wbity również w nasze ciało. W modlitwie, w codziennej kontemplacji Pana otrzymujemy moc miłości Boga i czujemy, że prawdziwe są słowa św. Pawła do rzymskich chrześcijan, gdy pisze: «I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce, ani co [jest] wysoko, ani co głęboko, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym» (Rz 8, 38-39).


Słowo Benedykta XVI wygłoszone na audiencji generalnej 13 czerwca 2012 r.


+ Paweł Karol kardynał Medyceusz Zep
Arcybiskup Gnieźnieński i Biskup Wileński
Prymas Rzeczypospolitej Obojga Narodów
Linus

Arcybiskup Wolnogradu
Patriarcha Kościoła Ekumenicznego


Sylwetka

Obrazek



Avatar użytkownika
 
Posty: 377
Dołączył(a): 03 kwi 2016, 19:02
Gadu-Gadu: 56075156

Re: Uroczystości niedzielne

Postprzez Severino Castiglioni » 11 lut 2018, 13:54

Niedziela Pięćdziesiątnicy A.D. 2018

Obrazek





Wysłuchaj łaskawie, prosimy Cię, Panie modlitwy nasze: wyzwól nas z więzów grzechowych i od wszelkiej przeciwności racz nas zachować.

Per Dominum nostrum Iesum Christum, Filium tuum: qui tecum vivit et regnat in unitate Spiritus Sancti Deus, per omnia saecula saeculorum.




Obrazek

Umiłowani Bracia i Siostry!


W dniu dzisiejszym, w niedzielę kończącą nasze przygotowanie do Wielkiego Postu i wprowadzającą nas w samą tajemnicę Krzyża, święty Paweł przypomina nam o przyczynie, dla której Chrystus Pan już wkrótce ofiaruje samego siebie za nas na Krzyżu: o tajemnicy miłości czy raczej o cnocie miłości, która jest nierozerwalnie związana z łaską uświęcającą.

Święty Paweł mówi nam najpierw o konieczności miłości i o tym, że bez miłości jesteśmy w oczach Boga niczym. Mówi wpierw o językach, ponieważ Koryntianie byli zafascynowani przede wszystkim tym, co nazywamy darami gratis datae, cudownymi przejawami działania Ducha Świętego w Apostołach w dniu Zielonych Świątek. Fascynacja zewnętrznymi znakami bez dociekania ich przyczyny czy celu jest często oznaką degeneracji społeczeństwa. Podobnie jak w przypadku materialistów, ludzie mylą wówczas materialne znaki z ich celem i ignorują aspekt duchowy. Tak też jest obecnie w przypadku sekt pentakostalnych i Neokatechumenatu, którzy redukują działanie Boga do dziwnych czy cudownych aktów, takich jak uzdrawianie chorych czy mówienie językami, zapominając równocześnie, że rzeczy te są jedynie pomocą w praktykowaniu miłości i nie powinno się ich mylić ze zwykłymi sposobami, za pomocą których Bóg dokonuje dzieła naszego uświęcenia.

Jak na ironię to właśnie materialistyczne społeczeństwo jest częstokroć kloaką gnostycyzmu, dziwacznej herezji która utrzymuje, że zbawienia dostępuje się dzięki posiadaniu specjalnej czy tajemnej wiedzy, niedostępnej dla niewtajemniczonych. Złożenie całej nadziei w rzeczach materialnych jest bardzo bliskie przesądowi, przypisującemu moc przedmiotom, które jej w istocie nie posiadają. Podobnie gnostyk będzie uważał, że wiedza sama w sobie i sama z siebie wyzwala pewną moc, energię czy zbawienie. Święty Paweł rozprawia się najpierw z tym właśnie fałszywym wyobrażeniem, mówiąc że nawet znajomość przyszłych wydarzeń, dar proroctwa, będzie bezużyteczny bez miłości. Ani dogłębne zrozumienie wszystkich tajemnic, ani nawet sama wiara nie wystarczy bez miłości, gdyż – jak mówi święty Jakub – wiara bez miłości jest martwa.

I rzeczywiście, bez miłości, bez łaski Bożej, nawet działanie cudów, nawet przenoszenie gór, nie przyniesie człowiekowi korzyści. Nawet uczynki miłosierdzia, takie jak rozdzielenie swego majątku ubogim, czy nawet wydanie ciała na spalenie, bez miłości nic nie znaczy, nie ma absolutnie żadnego znaczenia bez stanu łaski.

Tak więc święty Paweł, pouczywszy nas o absolutnej konieczności posiadania miłości, byśmy mogli odnieść korzyść w oczach Boga, czyli zbawić nasze dusze, przechodzi do ukazania nam, czym w istocie jest miłość. Na początku mówi czym jest miłość w ogólności, a następnie przystępuje do wyliczenia dobrych uczynków, które są udoskonalane przez miłość.

Miłość jest przede wszystkim cnotą, czyli doskonałością ludzkiego działania. Podobnie jak każda inna cnota – dotyczy tego, co robimy, usposabia nas do czynienia dobra i do unikania zła. Cnota jest czymś zakorzenionym w naszych duszach, co nakłania nas do działania, jak nawyk. Przykładem nawyku może być choćby jazda na rowerze. Początkowo wydaje się być czymś trudnym do nauki, jednak po krótkiej praktyce staje się niejako częścią nas, drugą naturą. Uczycie się tego tylko raz i skoro to opanujecie, posiadacie pewien nawyk, umiejętność jazdy. Oczywiście są pewne stopnie nawyku – od małego chłopca jeżdżącego pierwszy raz po ulicy, po mistrza olimpijskiego – nawyk jednak jest ten sam. Można przytoczyć wiele innych przykładów nawyków – na przykład granie na fortepianie, sztuka rysowania, czy nawet mycie zębów jest nawykiem, drugą naturą, czymś co robimy częstokroć nawet o tym nie myśląc, gdyż stało się to niemal instynktem.

Są nawyki dobre i nawyki złe – zły nawyk przeklinania, zły nawyk marnowania czasu, wszelkie rodzaje nawyków, które niestety skłaniają nas ku złemu. Jest to to, co nazywamy wadami, czyli przeciwieństwo cnót. Cnoty skłaniają nas do czynienia dobra, czyniąc część nas, którą moglibyśmy nazwać „drugą naturą” – prawdziwie dobrą, poprzez ukierunkowywanie jej ku jej właściwemu celowi lub unikaniu konkretnego zła. Pojmujecie więc, że doskonałość człowieka polega zasadniczo na nabywaniu cnoty. Ale która z cnót jest podstawowa i najważniejsza? Święty Paweł uczy nas tego w dzisiejszej Lekcji, przypominając że miłość jest główną i podstawową cnotą, jako że kieruje całego człowieka ku jego ostatecznemu celowi, którym jest sam Bóg.

Ponieważ cnota dotyczy nie tylko czynienia dobra, ale również znoszenia zła, które cierpieli również Koryntianie, święty Paweł mówi o pierwszej cesze miłości: miłość jest cierpliwa. Kiedy się kogoś kocha, będzie się znosiło z łatwością wszelkie trudności i wyświadczało ukochanej osobie dobro, dlatego święty Paweł mówi, że miłość jest łaskawa.

I aby wykorzenić z nas fałszywe pojęcie miłości, szybko dodaje: miłość nie zazdrości. Zazdrość jest przeciwieństwem miłości, jest wadą która napełnia nas smutkiem na widok dobra posiadanego przez innych, podczas gdy miłość poszukuje dobra bliźniego. A ponieważ zazdrość jest owocem miłości własnej, czy też fałszywego mniemania o sobie samym, święty Paweł wylicza kolejno wady jako nie mogące współistnieć z miłością: miłość nie nadyma się, nie wynosi nad innych jak to czynią ludzie zazdrośni, nie ma nic wspólnego z arogancką postawą tych, którzy uważają, że wszystko powinno obracać się wokół nich, nie jest grubiańska, nie pragnie własnej korzyści – są to raczej zewnętrzne objawy zazdrosnej pychy, uzewnętrznianej przez rozdrażnienie i małoduszność.

Święty Paweł ukazuje nam następnie źródło czy też przedmiot miłości: raduje się ona z prawdy, weseli się z dobra, a więc nie znajduje upodobania w złu. Miłość jest cnotą skierowaną ku doskonałemu dobru, czyli samemu Bogu, dlatego właśnie obejmuje wszystko: wszystko znosi, we wszystko wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrwa. Wszystkie rzeczy zawarte są w miłości, ponieważ Bóg jest Stwórcą i Rządcą wszystkiego.

A ponieważ właściwym obiektem miłości jest miłość Boga, umiłowanie wiecznego i doskonałego dobra, miłość nigdy nie ustaje, podobnie jak Bóg jest wieczny. Nawet wiara i nadzieja ustaną, gdyż wiara trwa jedynie tak długo, jak nie widzimy danej rzeczy, a nadzieja tak długo, jak jej nie osiągniemy. Jednak w niebie będziemy oglądali Boga twarzą w twarz i posiadali Go na całą wieczność. Zawsze jednak będziemy Go kochali jako sam powód naszego istnienia. Wszystkie inne posiadane przez nas cnoty są jedynie narzędziami służącymi do przyszłego posiadania Boga, są – posługując się porównaniem świętego Pawła – jedynie rzeczami dziecinnymi, niedoskonałymi, które odrzuca się po osiągnięciu samego celu istnienia, to znaczy po osiągnięciu dojrzałości czy doskonałości. W trakcie tego doczesnego życia, dalecy od doskonałości nieba, mówimy o rzeczach Bożych jak dzieci, myślimy i rozumujemy w sposób niedoskonały i słaby – jednak w niebie wszystkie te niedoskonałości zanikną.

Gdyż teraz widzimy przez zwierciadło w zagadce, mówi święty Paweł, lecz wonczas twarzą w twarz. Możemy poznać Boga, możemy Go nawet kochać, poprzez rzeczy jakie On dla nas stworzył, jednak na sposób jedynie częściowy. W niebie rozumieć będziemy w pełni, do takiego stopnia, w jakim Bóg rozumie nas ponieważ nas stworzył, pod tym jednakże warunkiem, że będziemy Go prawdziwie kochali.

Tak więc, drodzy wierni, spośród wszystkich cnót, nawet tych, które mają Boga za swój obiekt, to właśnie miłość ma znaczenie podstawowe i zasadnicze. „A z tych największa jest miłość”.

Święty Tomasz z Akwinu powie później, że miłość jest większa niż wiedza, gdyż to miłość łączy się z rzeczą taką, jaka ona jest w istocie. Wiedza jest czymś, co wprowadza swój przedmiot w nas samych. Kiedy coś wiem, staje się to obecne w moim umyśle, jego natura przechodzi do mnie i w pewien sposób staje się częścią mnie. Mogę czytać książkę, badać naturę, a to co czytam czy poznaję wkracza do mojego umysłu i pozostaje we mnie tak, że mogę zamknąć oczy i nadal rozważać jego naturę. Jednak miłość popycha nas ku kochanej osobie lub rzeczy, nie w nas samych, ale w niej. Z miłością fałszywą mamy do czynienia wówczas, gdy mamy fałszywą wiedzę odnośnie do obiektu miłości, niemniej jednak jest on jej przedmiotem, na przykład nadal jesteście poślubieni kobiecie, nawet jeśli obecnie wiecie o niej znacznie więcej niż kiedyś. Podczas gdy wiedza jest ograniczona przez naszą zdolność poznawania i obserwacji oraz intelekt, nie ma ograniczeń co do przedmiotów naszej miłości.

Tak więc w stosunku do rzeczy tego świata, rzeczy które są względem nas niższe, takich jak natura czy otaczające nas istoty żywe, lepiej i szlachetniej jest znać je, niż je kochać, gdyż poprzez poznanie te rzeczy materialne stają się częścią nas, istot ludzkich, które są względem nich wyższe. W stosunku do tych, które są nam równe, czyli innych istot ludzkich, musimy kochać je tak, jak kocha je sam Bóg oraz starać się poznać je lepiej, by móc skuteczniej czynić im dobro. W stosunku jednak do tych, które są względem nas wyższe, czyli Boga, daleko lepiej jest kochać Go, niż jedynie znać. Choć oczywiście musimy najpierw poznać Go, byśmy mogli Go pokochać… i na tym opiera się cała tajemnicą miłości, która nie tylko implikuje wiarę, ale nawet udoskonala samą cnotę wiary.

Jak więc mamy okazywać tę miłość do Boga? Ponieważ miłość jest aktem woli, największą miłością jest taka, która prowadzi do najściślejszego zjednoczenia woli. Kochać Boga, znaczy więc kochać zwłaszcza to, czego pragnie On dla nas, czyli nasze obowiązki stanu oraz tych ludzi, których Bóg stawia blisko nas, czyli naszych bliźnich.

Tak więc, drodzy wierni, zachowując w pamięci te rozważania i prosząc za wstawiennictwem świętego Pawła o właściwe zrozumienie, kochajmy Boga i Jego świętą wolę coraz więcej, ponieważ ta miłość nigdy nie wygaśnie, obdarzając nas radością z posiadania Tego, który jest źródłem dobra i prawdy. Amen.


x. Jan Jenkins FSSPX - kazanie na Niedzielę Pięćdziesiątnicy


+ Paweł Karol kardynał Medyceusz Zep
Arcybiskup Gnieźnieński i Biskup Wileński
Prymas Rzeczypospolitej Obojga Narodów


Linus

Arcybiskup Wolnogradu
Patriarcha Kościoła Ekumenicznego


Sylwetka

Obrazek



Avatar użytkownika
 
Posty: 377
Dołączył(a): 03 kwi 2016, 19:02
Gadu-Gadu: 56075156

Re: Uroczystości niedzielne

Postprzez Severino Castiglioni » 18 lut 2018, 14:02

I Niedziela Wielkiego Postu A.D. 2018

Obrazek



Każdego roku, Boże oczyszczasz twój Kościół Postem czterdziestodniowym: użycz tej łaski rodzinie twojej, aby ziściła w dobrych uczynkach, co od Ciebie wstrzemięźliwością otrzymać się stara.

Per Dominum nostrum Iesum Christum, Filium tuum: qui tecum vivit et regnat in unitate Spiritus Sancti Deus, per omnia saecula saeculorum.






Obrazek
Źródło

Obrazek

Umiłowani Bracia i Siostry!


W kuszeniu Jezusa mamy do czynienia z trzema pokusami. Mówi też o nich św. Jan Apostoł w swoim liście: Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia nie pochodzi od Ojca, lecz od świata (1 J 2, 16). Te pokusy nie są od Boga. One pochodzą od szatana.

Pierwsza pokusa: pożądliwość ciała. Chęć posiadania. Są ludzie, którym imponuje bogactwo. Dzieci albo młodzież czasami przyjaźnią się tylko z tymi rówieśnikami, którzy są majętni. Niektórzy myślą, że warto przyjaźnić się z kimś znacznym, nie dlatego, że go lubimy, ale że może się nam przydać. Są ludzie, którzy chwalą się, kogo to oni nie znają i z kim nie jedli już kolacji. Ludzie ustawiają w domach zdjęcia, które zrobili sobie z Janem Pawłem II, ale to, co mówił papież i jak żył, wcale ich nie interesuje. Mówi Jezus szatanowi przy pierwszej pokusie: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych (Mt 4, 4).

Druga pokusa: pycha tego życia. Pokusa zaszczytów. Lubimy, jak nas ludzie chwalą. Chcemy być dowartościowani. Strzeżmy się jednak próżności. Czasami mamy do czynienia z ludźmi, którzy sami mają przekonanie, że są najlepsi, niepowtarzalni. Ciężko się z takimi ludźmi pracuje. Wszystko robią najlepiej. Widzą tylko swoją pracę. Inni się w zasadzie dla nich nie liczą. Pewnie, że jesteśmy niepowtarzalni, szczególni, bo jesteśmy dziećmi Bożymi, ale trochę pokory nam się przyda. Mówi Jezus szatanowi przy drugiej pokusie: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego (Mt 4, 7).

Trzecia pokusa: pożądliwość oczu. Pokusa władzy. Lubimy zdobywać wyższe stołki, awansować. Myślimy, że będziemy ważni, jak zdobędziemy wysokie stanowisko, jak zyskamy tytuły naukowe. Mamy dzisiaj wypowiadających się w mediach ludzi, którzy mają wprawdzie tytuły naukowe, ale żadnej wiedzy, żadnej kultury. Nie są żadnymi autorytetami. Autorytet zdobywa się nieco inaczej. Starsi ludzie – nasze babcie, dziadki – choć nieuczeni – są dziś dla nas autorytetami. Jest takie powiedzenie św. Jana od Krzyża: Na końcu życia będziemy sądzeni z miłości. Warto o tym pamiętać. Mówi Jezus szatanowi przy trzeciej pokusie: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz (Mt 4, 10).


x. Marcin Kołodziej - kazanie na I Niedzielę Wielkiego Postu


+ Paweł Karol kardynał Medyceusz Zep
Arcybiskup Gnieźnieński i Biskup Wileński
Prymas Rzeczypospolitej Obojga Narodów


Linus

Arcybiskup Wolnogradu
Patriarcha Kościoła Ekumenicznego


Sylwetka

Obrazek



Avatar użytkownika
 
Posty: 377
Dołączył(a): 03 kwi 2016, 19:02
Gadu-Gadu: 56075156

Re: Uroczystości niedzielne

Postprzez Severino Castiglioni » 04 mar 2018, 13:57

III Niedziela Wielkiego Postu A.D. 2018

Obrazek



Wszechmogący Boże, wejrzyj, prosimy, na pokorne modły i wyciągnij w naszej obronie prawicę Twego majestatu.

Per Dominum nostrum Iesum Christum, Filium tuum: qui tecum vivit et regnat in unitate Spiritus Sancti Deus, per omnia saecula saeculorum.





Obrazek

Umiłowani Bracia i Siostry!


Nierównie silniejszym jest działanie złego ducha, gdy nie po raz pierwszy, ale po raz drugi, trzeci albo dziesiąty opanowywa serce człowieka, skłaniając go do grzechu. Śmielszym jest wtedy, więcej sił zużywa, bardziej naciera jako na ofiarę, która już poprzednio była jego własnością, ale która na jakiś czas zwróciła się ku Bogu, skruszyła swe serce i wymknęła mu się, otrzymując przebaczenie, pozyskując łaskę, ten skarb ze wszystkich najdroższy.

Z niecierpliwością czekał zły duch tej chwili, w której pocznie stygnąć w modlitwie, tej chwili, w której po dawnemu zamiłuje uciechy światowe, odda się tym uciechom, niebaczna, że tym samym popadnie w moc swego nieprzyjaciela, w moc, z której bez porównania trudniej będzie się jej wydobyć, niż poprzednio.

O, jakże rzadkim jest nawrócenie zatwardziałego grzesznika! Przez częsty powrót złego ducha staje się tak zakamieniałym, że najczęściej do końca trwa w swej niepoprawie i niepokucie.

Unikniemy tego nieszczęścia, tej strasznej zapamiętałości, jeśli jak upomina Paweł święty, nie damy miejsca diabłu u siebie (28), jeśli się mu oprzemy, gdy po raz pierwszy przed nami stanie, a tym bardziej, gdy po raz drugi, trzeci lub czwarty. Odpędzajmy go, gdy się zbliży; wyrzucajmy co prędzej za pomocą Bożą, gdy w nas wejdzie, by dłuższym pobytem nie nabrał siły i nie skłonił do większych występków. Strzeżmy się, ach! strzeżmy się bardzo, aby nas nie pozbawił wstydu, nie zachęcił do chełpienia się z popełnionych grzechów, do niezważania na nic, do gardzenia wszystkim, do buntu przeciw Bogu.


Fragmenty nauki na III Niedzielę Wielkiego Postu x. Antoniego Chmielowskiego


+ Paweł Karol kardynał Medyceusz Zep
Arcybiskup Gnieźnieński i Biskup Wileński
Prymas Rzeczypospolitej Obojga Narodów


Linus

Arcybiskup Wolnogradu
Patriarcha Kościoła Ekumenicznego


Sylwetka

Obrazek



Avatar użytkownika
 
Posty: 377
Dołączył(a): 03 kwi 2016, 19:02
Gadu-Gadu: 56075156

Poprzednia strona

kuchnie na wymiar kalwaria zebrzydowska

Powrót do Archikatedra Gnieźnieńska

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości