Przemytnicy

Wyprawy wojskowe mające na celu ujarzmienie dzikich ostępów nowych ziem.

Re: Przemytnicy

Postprzez Maurycy Orański » 12 maja 2020, 13:11

Pięć dni mimo postawienia na nogi całego pułku i lekkiej eskadry nie wykryto żadnych posunięć przestępców. Najwidoczniej po wpadce przestraszyli się i postanowili przeczekać całe zamieszanie.
Wieczorem piątego dnia w siedzibie wicekróla zjawił się mężczyzna o wyglądzie rzezimieszka. Zaprowadzono go do komnaty gdzie Orański gotował się już do spoczynku człowiek. Wicekról popatrzył pytająco na przybyłego na co ten zmieszał się. Zachęcony przez Maurycego gość opowiedział że na zlecenie pana Huberta odnalazł i skontaktował się z człowiekiem który na tajemnie rozprowadzał przemycony towar po niższej cenie. Skontaktowawszy się z nim poinformował owego trefnego kupca że pewien człowiek chce nabyć sprowadzane z Rzeczypospolitej żelazo. Spotkanie naznaczono w jednej z przyportowych tawern. Bezpośrednio Orańskiemu towarzyszyło dwóch ludzi. Pod płaszczami mieli ukryte pistolety i czekany, a na sobie kolczugi. w pewnej odległości za nimi podążali uzbrojeni w szpady i pistolety ubrani po cywilnemu rajtarzy. Kiedy grupa dotarła do miejsca spotkania podkomorzy przesunął dwa razy prawą noga po posadzce. Był to umówiony znak. Karczmarz skinął nieznacznie głową. Przybysze podeszli do baru.
-A więc chcą panowie wynająć nocleg? Zapraszam-powiedział gospodarz i wskazał na schody znajdujące się w tyle sali. Niderlandczyk wraz z towarzyszami udał się bez słowa za właścicielem. W tym samym czasie do środka wszedł pewien człowiek który usiadł cicho w kącie. Karczmarz zatrzymał się przed drzwiami prowadzącymi jakoby do jednego z pokoi i rozglądnął się dookoła czy nikt inny nie obserwuje. Za drzwiami oczom zdziwionych przybyszów pokazała się prowadząca do piwnic klatka schodowa. Ludzie wicekróla podążyli za gospodarzem. Ostatni zostawił przy drzwiach żelaznego guza. W docelowym pomieszczenie czekał mężczyzna o fizjonomii nie wzbudzającej zaufania: czarny, krzaczasty zarost i wyzierające spod niego blizny,groźny wzrok i łatany ubiór.
-Gdzie towar?-bezceremonialnie zapytał Orański, na co mężczyzna bez słowa otworzył stojącą przy nim skrzynię. Maurycy podszedł i robiąc wyraz twarzy eksperta oglądnął sztaby.
-Umawialiśmy się na więcej-odezwał się.
-Spokojnie, resztę mam ukrytą w bezpiecznym miejscu, chodźcie-powiedział przemytnik i wyprowadził ich inną klatką schodową prowadzącą na zewnątrz. Szlachcice popatrzyli przestraszeni na dowódcę, a ten uśmiechnął się spokojnie. Karczmarz wrócił do klientów a Orański z ludźmi wyszli razem z przemytnikiem. NA zewnątrz dołączyła do nich obstawa przestępcy. Po drodze regimentarz przywitał się zakamuflowanym rajtarem i szeptem przekazał aby ich śledził. Widzący tę sytuację inny żołnierz dał znać znajdującym się w karczmie towarzyszom i wszyscy razem rozproszeni podążyli za wicekrólem w oddaleniu albo sąsiednimi przecznicami. Zorientowawszy że ktoś się że ktoś za nimi idzie bandyta wprowadził całą grupę do jednego z domów i przejściami przeprowadził ich na inną ulicę. Tam dosłownie wpadli na dwóch wojskowych. Zdziwieni kawalerzyści automatycznie dobyli broni. Bandyci także więc i Orański wyciągnął czekan i zaatakował najbliższego siepacza. Zaskoczony nie stawiał oporu i po chwili leżał już zakrwawiony na drodze. Tymczasem wokół trwała walka w pierwszym momencie padł jeszcze jeden przestępca także raniony czekanem. Ci którzy zdążyli dobyć białej broni bronili się twardo. Orański wymierzył pistolet w kierunku herszta, ale zobaczył że z boku zamachnął się na niego inny wróg. Zablokował cios czekanem i wypalił w niego z bliskiej odległości. Niedoszły zabójca wicekróla osunął się w konwulsjach na ziemię. Nie było czasu nabić ponownie. Maurycy schwycił za lufę i pobiegł w kierunku swojego poprzedniego celu. O mało nie wpadł na jedną z walczących par. Szczęściem żołnierz zdążył wygrać pojedynek i regimentarz mógł przeskoczyć nad ciałem. Przemytnik zobaczył zbliżające się zagrożenie i odwrócił się z wyciągniętymi w stronę podkomorzego kordelasem. Pierwsze ciosy wicekról sparował, ale szybko okazało się że przeciwnik umiejętnie trzyma Orańskiego na dystans. Maurycego oblał zimny pot. Nie wiedział co zrobić. Zobaczywszy zawahanie herszt natarł z furią niebezpiecznie zmniejszając dystans, ale wciąż skutecznie blokując ciosy podkomorzego. Nagle przemytnik zawył z bólu. Został trafiony w biodro. Do tego czasu pozostali byli już martwi, ranni lub pokonani. Jedynie dwóch żołnierzy nowokrurlandzkich odniosło poważniejsze rany.
Mości Hubercie, kontynuujcie
(-) Maurycy Wilhelm Jerzy Orański-Nassau
wicekról Nowej Kurlandii
podskarbi wielki
strażnik polny koronny

Obrazek



Avatar użytkownika
Strażnik Polny
Strażnik Polny
 
Posty: 2480
Dołączył(a): 21 kwi 2016, 14:36
Lokalizacja: Tarnów
Medale: 13
Order Świętego Stanisława (1) Order Virtuti Militari III (1) Królewski Order Złotej Ostrogi (1)
Order Zasługi RON II (1) Order Zasługi RON III (1) Order Zasługi RON V (1)
Order Księcia Włodzimierza III (1) Krzyż Monarchii I (1) Krzyż Monarchii II (1)
Amarantowa Wstążka (1) Medal 100 lat niepodległości (1) Gwiazda Inflant (1)
Gwiazda Mołdawii (1)
Godności Kancelaryjne: Podskarbi
Tytuł: 2. Kasztelan
Gadu-Gadu: 60564017

Re: Przemytnicy

Postprzez Hubert Szablarczyk - Hrychowicz » 13 maja 2020, 18:37

Wonczas do samego pana Huberta dotarły wieści o wynikach śledztwa innego z wydelegowanych przez siebie obdartusów - powiedział on swemu pracodawcy, że chodzą słuchy o skupowaniu jakowychś dóbr nieoclonych w lasach. Nie przyszedł z pustymi rękoma - jak mówił, udało mu się nabyć skądś mieszek czegoś sypkiego - tenże mieszek podał panu Hubertowi. Mieszek nie był bardzo ciężki, jednakże ciężki zapach z siebie wydawał. Zaraz przepytał wysłannika o źródło nabytku - ten opowiedział o jakowym urwisku i rosnącym tam grubym, ściętym, wydrążonym w środku konarze - kto w konar włożył mieszek z pieniędzmi, zawiązany jednak zieloną, a nadpaloną u końca wstążką, ten dnia następnego spodziewać się mógł znaleźć w nim tenże sam mieszek, wypełniony jednak towarem i z nadpaloną częścią wstążki odrzezaną.
Pan Hubert zaraz polecił wydać wór trzykorcowy wypełniony złociszami i czym prędzej zanieść go na urwisko, po czym upchać do konara - lub obok, byle ukryty, jeśliby miał się nie zmieścić. Osobiście wynalazł zieloną wstęgę - przywiązaną co prawda do grubszego sznura, ale za to nadpaloną bardzo wyraźnie - i oddelegował obdartusa który przyniósł nowinę oraz jednego pomniejszego, za to krzepkiego nadludzko żołnierzyka. Sam ostał w swoim gubernatorskim pałacu i naprędce spisał list skierowany do wicekróla:

Wasza Vicekrólewska Mość!
Śledztwo nasze w materii szmuglerskiej niewielkie dotąd skutki odniosło, odnaleziono jednak mieszek jakowegoś towaru, który to łatwo w naszej guberni dostać można.
Ślę go wam, ufając że znajdzie WVKMość w swoim pałacu alchemika czy innego uczonego, który byłby w stanie orzec jakaż to substancyja w mieszku się skrywa. Śmieją się nasi że pewnikiem konfortatywy od bab z ruskich jarów ściągają bezecnicy, coby tutejszym niewiastom w wenerze podołać, ja jednak mniemam że być to może proch strzelniczy.
Nie miejcie mi tego za złe, ale zmuszon byłem poświęcić trzy korce złota dla dobra sprawy. Spodziewam się w zamian z konaru wyjąć tyleż korców prochu, czy cokolwiek ów mieszek kryje.
Oddany wam,
(-) HSzH, gubernator Santa Maria.


Rozkazał donieść wraz z mieszkiem, jak podejrzewał prochu samemu wicekrólowi.

Nazajutrz, przed świtem doszła go w komnacie wiadomość: Oddali wór. Pan Hubet zaraz się ubrał, miast zwyczajnego kontusza wdziewając jednak czarny płaszcz i kapelusz z rondem. Skoro wyszedł z pałacu, udał się samotrzeć z obdartusem i krzepkim żołnierzem na urwisko.
Słońce właśnie wschodziło, więc wody oceanu lśniły teraz cudownie, że tylko pejzaże malować. Nic z tego! Obdartus wspomniał o jeszcze jednym szczególe: wór, jeśli nie w godzinę po wschodzie słońca odebrany - przepada.
W końcu dotarli na klif. Tam to istotnie rósł konar, nad wyraz gruby, wątpił jednak pan Hubert czyli trzy korce złota tudzież prochu mogłyby się tam zmieścić.
- Dalejże, panie gubernatorze, sami sprawdźcie - zachęcił obdartus niespokojnie.
Dziwny był to i wielce nieprzystający wobec różnicy stanów ton, i zaraz wzbudził w panu Hubercie podejrzliwość. Nachylił się jednak nad głęboką dziurą.
Nie znalazł nic.
Skoro spostrzegł że został niechybnie oszukany, skierował dłoń ku szabli. A skoro usłyszał głośne a nieprzyjazne „Wstawać!” - gwałtownie powstał, niemal wyskoczył, a obróciwszy się na pięcie ciął stojącego za nim osiłka głęboko w trzewia. Ten zawył z bólu, zatoczył się i upadł na ziemię, krwawiący szpetnie. I już miał dopaść pan Hubert drugiego ze zdrajców, gdy ujrzał za obdartusem spod ziemi chyba wyrosłych sześciu bandytów, każdego z muszkietem skierowanym w stronę pana Huberta. Zapadła cisza.
- Powiedzcież, panie gubernatorze - przerwał ją szyderczo obdartus. - Urwisko to wyższeli od murów łuckich, czy większe?
- Zrzucić mnie, psubraty, chcecie?
- Takośmy myśleli. Ale skoroście nam wołu naszego pociągowego zabili - sami poniesiecie swoje złoto.
Jęknął na te słowa ze złością cięty w trzewia żołnierz.
- Gdzie?
- Gdzie każemy. Ale nie martwcie się, panie gubernatorze! Jeśliście zanadto słabi na dźwiganie, kule czynią doskonałą kuracyją!
Nie mogąc walczyć samojeden z siódemką nikczemników, upuścił szablę na ziemię, dał sobie związać ręce i powieść ku kryjówce przemytników. Odwrócił się tylko raz jeden za siebie, widząc jak żołnierz jego podnosi się z trudem i zerka na szablę która mu tak straszliwą ranę zadała. Przysiągłby że widzi jak siłacz odprowadza niedawnych kompanów wzrokiem pełnym nienawiści.
„Jest nadzieja, chwała Bogu!” - szepnął w duchu pan Hubert, targany za fraki przez obdartusa.

Prosim o sukurs, panie Maurycy
Obrazek
(-) nkpt. Hubert Mikołajowic Szablarczyk - Hrychowicz herbu Godziemba,
wojski wołyński,
gubernator Santa Maria,
pan na Łucku.



Avatar użytkownika
Nadkapitan
Nadkapitan
 
Posty: 480
Dołączył(a): 09 maja 2017, 18:17
Medale: 6
Order Świętego Stanisława (1) Order Zasługi RON IV (1) Order Zasługi RON V (1)
Order Zasługi RON VI (1) Order Księcia Włodzimierza III (1) Medal 100 lat niepodległości (1)
Tytuł: 10. Wojski

Re: Przemytnicy

Postprzez Maurycy Orański » 13 maja 2020, 20:50

Nienawiść pchała wojaka do przodu. Szedł chwiejnym krokiem przez las aż spotkał pacholę zbierające chrust. Chłopak przestraszył się w pierwszej chwili,ale widząc zakrwawioną koszulę krzyknął na żołnierza aby ten poczekał i pobiegł do chaty. Wrócił z ojcem i starszym bratem. Ranny nie mógł już chodzić. Mężczyźni razem przenieśli razem żołnierza do siebie tam po opatrzeniu i chwili odpoczynku ranny opowiedział o zabraniu gubernatora. Starszy z synów natychmiast ruszył do miasta. Jak tylko przekazał wiadomość do wspomnianego uroczyska kłusem ruszyła cała jazda pułku Santa Maria i jedna kompania piechoty. Żołnierze zaczęli przeczesywać las w poszukiwaniu śladów. W tym samym czasie wicekról czytał już list, a po chwili wysypał część zawartości worka na stół.
-Co to jest?-zapytał towarzyszące mu osoby
-Proch Wasza Ekscelencjo, diabelnie dobrej jakości. Nie powstydziłyby się go nawet wojskowe składnice- powiedział nieodstępny jak zawsze Flamand de Haar
-A jak tam nasi jeńcy?-zwrócił się do swego adiutanta
-Twardzi. Nic nie powiedzą-powiedział zaciskając pięść młody oficer
-Niech justycjariusz próbuje dalej. Nie mogą być aż tak stalowi-odpowiedział z posępnym wyrazem twarzy i usiadł przy biurku aby napisać odpowiedź skreślił kilka zdań i już miał dać do wysłania, ale w tym momencie wszedł służący który poinformował żę aresztanto rozwiązały się języki i Maurycy zapomniał o liście. Dosłownie pobiegł do stajni, wsiadł na konia i pognał do fortu.Tam okazało się żę po torturach jeden z pojmanych opowiedział rzecz następującą: Archipelag podzielony jest na trzy strefy wpływów zarządzane przez trzech nie lubiących się hersztów, a każdy z nich ma faktorów po miastach nowokurlandzkich i w rzeczypospolitej oraz na ziemiach niczyich który organizują transport towarów w obie strony.
Niestety nie był w stanie podać nazwisk, albo je zataił.
-Oni już mogą więcej nie wiedzieć. Przyciśnijcie szefa -powiedział podkomorzy
-Tak jest, Wasza Ekscelencjo-odpowiedział prokurator prostując się wojskową modą.
Z racji że było już około południa regimentarz wrócił do pałacu na obiad, a po obiedzie udał się na spoczynek Nagle do pokoju wpadł pachołek w wieścią o porwaniu gubernatora Santa Maria. Maurycy zerwał się jak strzała.
-Wołać radę wojskową-krzyknął i ubrał się natychmiast.
Kiedy wszedł do komnaty czekali już jego przyboczni:De Haar, Monwiłł,adiutant nowokurlandzki, zastępca dowódcy dywizji, dowódca miejscowego pułku oraz dowódca floty.
-Zapewne już wiecie dlaczego was wezwałem-zaczął wicekról, a zebrani kiwnęli głowami
-Dobrze. natychmiast z miasta wyjedzie kawaleria . Dodatkowo trzeba ściągnąć jeźdźców z Salinas i Puerto Zafiro. I Kompania Piechoty zaokrętuje się i dołączy do reszty sił w Santa Maria. Do służby patrolowej wejdzie także eskadra pościgowa-jednym tchem wydał dyspozycje wicekról
-Uwagi? Pytania?-dodał nabrawszy oddechu
-Ruszamy-powiedział nie słysząc sprzeciwu.
Po długim marszu dotarł wieczorem na miejsce gdzie otrzymał raport: pana Huberta ani śladu. Jedyny urywa się po kilkudziesięciu metrach.
Jaśnie Oświecony, proszę o kontynuację
(-) Maurycy Wilhelm Jerzy Orański-Nassau
wicekról Nowej Kurlandii
podskarbi wielki
strażnik polny koronny

Obrazek



Avatar użytkownika
Strażnik Polny
Strażnik Polny
 
Posty: 2480
Dołączył(a): 21 kwi 2016, 14:36
Lokalizacja: Tarnów
Medale: 13
Order Świętego Stanisława (1) Order Virtuti Militari III (1) Królewski Order Złotej Ostrogi (1)
Order Zasługi RON II (1) Order Zasługi RON III (1) Order Zasługi RON V (1)
Order Księcia Włodzimierza III (1) Krzyż Monarchii I (1) Krzyż Monarchii II (1)
Amarantowa Wstążka (1) Medal 100 lat niepodległości (1) Gwiazda Inflant (1)
Gwiazda Mołdawii (1)
Godności Kancelaryjne: Podskarbi
Tytuł: 2. Kasztelan
Gadu-Gadu: 60564017

Re: Przemytnicy

Postprzez Sebastian January II » 14 maja 2020, 01:32

Pewnego słonecznego dnia, nikt nie wie dokładnie kiedy, morze wyrzuciło na słony brzeg jednej z drobnych wysepek w pobliżu Fortu Jakuba ciało. Znać było po trupie, że długo przebywał w wodzie - napuchnięty, obgryziony przez ryby, nie sprawiał pozytywnego wrażenia. Nie pomogły mu też długie tygodnie, podczas których leżał na brzegu - nieszczęśnikiem zajęły się kraby, obskubując go z co smakowitszych kawałków, tak, że tylko po żeglarskim ubraniu - prostych spodniach, niegdyś białej koszuli, skórzanej kamizeli i szerokiemu pasowi dało się poznać, że był żeglarzem.
Taki właśnie obraz jawił się przed oczami podoficera nowokurlandzkich strzelców. Okręt, którym wieziono zluzowaną kompanię z jednego z pobliskich nadmorskich fortów - "Święty Stanisław", rzucił kotwicę w znajdującej się na wyspie zatoczce, by nabrać wody. Doprawdy, podoficer nie spodziewał się jednak takiego przywitania!
Przypomniawszy sobie, że jest to częsty szlak małych przemytniczych stateczków, strzelec przezwyciężył wstręt i postanowił przeszukać trupa. Znalazł przy nim trzy pełne prochu woreczki oraz pierścień, z czymś, co przypominało mu mieszczańskie gmerki, które widywał w Rydze. Zapamiętując, by zaraz po powrocie przekazać informacje wicekrólowi, wrócił na statek.

Panie Hubercie, prosimy
Król Polski, Wielki Książę Litewski

Książę Ruski, Pruski, Mazowiecki, Żmudzki, Kijowski, Wołyński, Podolski, Podlaski, Inflancki, Smoleński, Siewierski, Czernihowski etc. etc. etc.


Obrazek



Avatar użytkownika
Jego Królewska Mość
 
Posty: 3999
Dołączył(a): 21 lip 2014, 18:04
Lokalizacja: Bydgoszcz
Medale: 19
Order Orła Białego (1) Order Świętego Stanisława (1) Order Virtuti Militari I (1)
Królewski Order Złotej Ostrogi (1) Order Zasługi RON I (1) Order Zasługi RON II (1)
Order Zasługi RON III (1) Order Świętego Jerzego II (1) Order Świętego Jerzego III (1)
Krzyż Monarchii I (1) Krzyż Monarchii II (1) Medal Bene Merentibus (2) (1)
Medal Bene Merentibus (1) (1) Medal za Długoletnią Służbę I (1) Medal z Długoletnią Służbę III (1)
Medal 100 lat niepodległości (1) Gwiazda Ukrainy (1) Gwiazda Inflant (1)
Gwiazda Mołdawii (1)
Tytuł: 1. Wojewoda

Re: Przemytnicy

Postprzez Hubert Szablarczyk - Hrychowicz » 14 maja 2020, 19:21

Przez długi czas pan Hubert wlókł się za porywaczami w poniżeniu i zagubieniu, zupełnie nie orientując się w drodze, mimo najgorliwszych starań jej zapamiętania. W pewnym momencie pomyślał sobie, że pewnikiem celowo go możą kręceniem się po leśnych bezdrożach. W końcu dotarli do zbudowanej z kamienia wieży w środku dziczy. W dolnej części mieścił się magazyn prochu oraz złota. W górnej - cela pana Huberta. Co prawda nieplanowana, a zatem za posłanie służyły mu gołe deski. A i tak nie było mu dane na nich spocząć - bandyci poinformowali pana Huberta że poniesie z nimi całe złoto (a było go z osiemnaście pełnych worków!) do położonej nieopodal jaskini. A złoto to nielekki kruszec, wobec czego już po trzech godzinach dźwigania, nienawykły do takiej pracy szlachcic zaczął się skarżyć na plecy, ręce, nogi, a nawet na serce.
- Prawda, panie gubernatorze. Kalecy na nic nam się nie przydacie - spoczniecie dwie godziny. Ale nie myślcie, że to koniec pracy!
Wszyscy udali się do wieży, gdzie pan Hubert został dla pewności dokładnie związany, tak że o uwolnieniu się nie mogło być mowy. A ponieważ schody prowadzące na górę były kręte i strome, zrezygnował z udawania się do swojej celi. Został na dole razem z porywaczami, co im przysporzyło okazji do szyderstw.
Musiał pan Hubert przez te dwie godziny znosić niewybredne wyzwiska i obelgi. Tym się pocieszał, że nie lżono go w żaden inny sposób. Sam milczał, ani nie mając ochoty na pogawędki ze zdrajcami, ani nie widząc szans na skuteczne ich przegadanie.
Za chwilę Anioł Spokoju wrócił do pracy. Rozwiązano go i zaraz kazano nieść z nimi kolejne wory złota do jaskini. Posłusznie zabrał się do roboty, lecz w połowie drogi z trzecim workiem odezwał się po raz pierwszy od dłuższego czasu:
- Tu nie ma złota.
Bandyctwo przystanęło.
- Coś pan powiedział?! - wrzasnął zdradziecki obdartus.
- Tu nie ma złota - powtórzył spokojnie.
Zapadła cisza. Obdartus, który zdawał się być mózgiem tej szajki, popatrzył na sojuszników, którzy tylko pokręcili głowami.
- Nie plećcie bzdur, te wory samiśmy napełniali!
- Jak chcecie, nie moja rzecz.
- Czekać!
Obdartus kazał położyć worek na błotnistą drogę, przystąpił do niego i począł go obmacywać. Trwało to dobrą chwilę, aż w końcu wyjął nóż i skierował uzbrojoną tak dłoń ku sznurowi.
- Czekajcie! - krzyknął pan Hubert nagle, klepiąc herszta szajki po ramieniu. Pod wpływem szturchnięcia nóż przeciął płótno poniżej zamknięcia, czyniąc szeroką szczelinę.
Oczywiście, że w środku było złoto. Monety wysypały się na drogę.
Obdartus był zbity z tropu. Powstał, spojrzał panu Szablarczykowi w oczy i nagle, jakby dojrzawszy w nich drwinę, podniósł na niego brudną rękę i trzasnął w policzek.
- Ten starzec chce nam namieszać w głowach! - krzyknął do podwładnych - Do wieży! Rozsztrzelać psa!
- Pies cię... - rzekł na to Szablarczyk, ale przerwał mu jego własny jęk bólu, wywołany natychmiastowym niemal uściskiem ze strony oprawców. Ci wręcz zatargali go w drogę powrotną zostawiając monety na drodze, on zaś nie miał szans się wyrwać. Począł w końcu odmawiać modlitwę.

Stanęli pod wieżą. Sześć muszkietów zostało w środku, trzech bandytów weszło po nie do środka. Pan Hubert został na zewnątrz z resztą, jednak niczym nieskrępowany, a nadto przez dosłownie jedną krótką chwilę, w czasie której obdartus zajrzał do środka a dwaj bandyci na muszkiety swoje czekający poczęli do czegoś gwałtownie namawiać trzeciego, widocznie przestraszonego sytuacją. I błogosławił później pan Hubert tą chwilę bo to właśnie w niej pierwszy raz zwrócił uwagę na niedogaszone ognisko.
Niewiele myśląc, jak najszybciej ruszył ku ognisku, podniósł tlące się węgle które po odkryciu na nowo zapłonęły, a pod wpływem krwi w żyłach wezbranej, ignorując straszliwy ból, przystąpił do okna przy wieży i rzucił węgle do środka, uprzednio szybę wybijając pięścią.
Niskie było prawdopodobieństwo, że plan się powiedzie. Uczuł właśnie żelazny uścisk jednego z bandytów który zorientował się w sytuacji, ale zdążył dojrzeć jak jeden z węgielków spada do ostawionego na stole kubeczka gorzałki.
- A to szelma jedna! Nie! Stać, stać! Stół, stół, stół gasić, juuuż!
Żelazny uścisk zwolnił się, a pan Hubert popędził w las, byle jak najdalej od wieży-pułapki. Pot zlatywał mu po plecach, bo dzień był bardzo gorący... Wrócił piekielny ból w obu dłoniach. Na jednej poczęły się wytwarzać bąble, druga krwawiła. Lecz nóg nic nie bolało. Pędziły, potykały się, w końcu zatrzymały się. Pan Hubert wpadł na drzewo.
Po usłyszeniu głośnego huku gdzieś za sobą, stracił przytomność.

Nominuję księcia Sebastiana
Obrazek
(-) nkpt. Hubert Mikołajowic Szablarczyk - Hrychowicz herbu Godziemba,
wojski wołyński,
gubernator Santa Maria,
pan na Łucku.



Avatar użytkownika
Nadkapitan
Nadkapitan
 
Posty: 480
Dołączył(a): 09 maja 2017, 18:17
Medale: 6
Order Świętego Stanisława (1) Order Zasługi RON IV (1) Order Zasługi RON V (1)
Order Zasługi RON VI (1) Order Księcia Włodzimierza III (1) Medal 100 lat niepodległości (1)
Tytuł: 10. Wojski

Re: Przemytnicy

Postprzez Sebastian January II » 15 maja 2020, 23:32

- Wasza Łaskawość - zwrócił się podoficer do stojącego przed nim kanclerza Wicekróla, który pod nieobecność pana Maurycego pełnił jego obowiązki. - Znaleźliśmy to na plaży jednej z okolicznych wysepek, przy trupie. To raczej nie był zwyczajny żeglarz, przypuszczam, że miał coś do czynienia z tymi przemytnikami, o których ostatnio głośno. Nie wiem, jacy inni ludzie zapuszczaliby się na te drobne, skaliste wysepki, chyba tylko ci, którzy chcą ominąć nasze straże i zgubić patrolujące przybrzeżne wody pinasy na rafach.
Żołnierz podał kanclerzowi woreczek i pierścień, po czym, gdy tylko w zamian za informację dostał mieszek pełen dukatów, skłonił się i odszedł.
Kanclerz zaś zaczął uważnie oglądać łupy. Mieszek nie ciekawił go, raczej zdziwił - po co ktoś by proch nosił w mieszku?
O wiele ciekawszy był sygnet. Szybko urzędnik przekonał się, że jest on zrobiony z wysokiej próby srebra. Domyślając się, że przedstawione na nim dziwne godło, którego nie rozpoznawał - nie był to żaden herb szlachecki - jest prawdopodobnie mieszczańskim gmerkiem. Czyżby trup był jakimś posłańcem przemytników, których herszt dał mu swój pierścień jako coś w rodzaju żelaznego listu czy pisma polecającego?
Po długich godzinach, które kanclerz spędził na przeglądaniu herbarzy, w których prócz szlacheckich klejnotów były też znaki cechowe i właśnie owe gmerki, najbardziej go interesujące, znalzł to, czego szukał - znakiem takim, coś jakby nożycami - pieczętował się gdański ród Winterów.

Obrazek


Nominuję pana Maurycego
Król Polski, Wielki Książę Litewski

Książę Ruski, Pruski, Mazowiecki, Żmudzki, Kijowski, Wołyński, Podolski, Podlaski, Inflancki, Smoleński, Siewierski, Czernihowski etc. etc. etc.


Obrazek



Avatar użytkownika
Jego Królewska Mość
 
Posty: 3999
Dołączył(a): 21 lip 2014, 18:04
Lokalizacja: Bydgoszcz
Medale: 19
Order Orła Białego (1) Order Świętego Stanisława (1) Order Virtuti Militari I (1)
Królewski Order Złotej Ostrogi (1) Order Zasługi RON I (1) Order Zasługi RON II (1)
Order Zasługi RON III (1) Order Świętego Jerzego II (1) Order Świętego Jerzego III (1)
Krzyż Monarchii I (1) Krzyż Monarchii II (1) Medal Bene Merentibus (2) (1)
Medal Bene Merentibus (1) (1) Medal za Długoletnią Służbę I (1) Medal z Długoletnią Służbę III (1)
Medal 100 lat niepodległości (1) Gwiazda Ukrainy (1) Gwiazda Inflant (1)
Gwiazda Mołdawii (1)
Tytuł: 1. Wojewoda

Re: Przemytnicy

Postprzez Maurycy Orański » 17 maja 2020, 19:36

Tropikalny klimat chyba źle na mnie podziałał. Do piątku popołudnia nie będę raczej dostępny.
(-) Maurycy Wilhelm Jerzy Orański-Nassau
wicekról Nowej Kurlandii
podskarbi wielki
strażnik polny koronny

Obrazek



Avatar użytkownika
Strażnik Polny
Strażnik Polny
 
Posty: 2480
Dołączył(a): 21 kwi 2016, 14:36
Lokalizacja: Tarnów
Medale: 13
Order Świętego Stanisława (1) Order Virtuti Militari III (1) Królewski Order Złotej Ostrogi (1)
Order Zasługi RON II (1) Order Zasługi RON III (1) Order Zasługi RON V (1)
Order Księcia Włodzimierza III (1) Krzyż Monarchii I (1) Krzyż Monarchii II (1)
Amarantowa Wstążka (1) Medal 100 lat niepodległości (1) Gwiazda Inflant (1)
Gwiazda Mołdawii (1)
Godności Kancelaryjne: Podskarbi
Tytuł: 2. Kasztelan
Gadu-Gadu: 60564017

Re: Przemytnicy

Postprzez Maurycy Orański » 23 maja 2020, 18:48

W czasie choroby realiotycznej wicekróla wojska działały pod dowództwem pułkownika z Fortu Jakuba. Odnalazłszy Pana Huberta zyskał on informacje na temat miejsca przebywania exporywaczy gubernatora. Wysłał porucznika na czele ponad dwudziestu dragonów Na miejscu zastał porzuconą siedzibę. Na widok solidnej konstrukcji wieży komendant postanowił poradzić gubernatorowi ją wykorzystać na przykład na stworzenie kolejnej wsi. Szczęściem dla pościgu uciekający przestępcy zostawili sporo śladów.
Zaznaczony szlak doprowadził oddział po dwóch godzinach w pobliże jednej z wiosek tubylców. Tam zamienił się w znaki walki. Stało się jasne że jeśli przemytnicy żyją to są w rękach Indian. Jazda wkroczyła do wioski. Wódz domyśliwszy się po co żołnierze przyjechali powitawszy gości kazał natychmiast przywieść aresztantów. Porucznik podziękował i zapłacił wodzowi za pomoc. Naczelnik chciał się odwdzięczyć gościną, ale ku zawiedzeniu podkomendnych dowódca musiał odmówić i wyruszyć jak najszybciej w stronę obozu aby dostarczyć więźniów. Przesłuchiwani jak zwykle nic nie wiedzieli, a raczej nie chcieli nic mówić.
Patrole całej okolicy do południa w dniu następnym nie dały żadnych rezultatów więc odwołano jednostki do koszar. Tam w cytadeli mając wyspecjalizowane narzędzia przesłuchujący wycisnęli z zatrzymanych nie małą ilość informacji. Szef bandy wiedział gdzie znajduje się tajemny skład i punkt przerzutowy przemytników w stolicy wicekrólestwa. Oddziały rozeszły się do garnizonów macierzystych. W tym samym czasie w cieśninie między Główną wyspą a Isla Sondador pinasa Meduza dokonała kontroli kolejnego statku handlowego/ Tym razem z sukcesem. Jeden z piechurów morskich odnalazł schowki w których znajdował się ładunek przypraw, kości słoniowej i broni. Nie mając nic do stracenia załoga podjęła walkę nie zaskakując jednak oddziału abordażowego> Natychmiast na pokład posypał się ogień śmigownic i muszkietów z pokładu " Meduzy". Następnie pokład zmieniła reszta piechoty morskiej. To przekonało załogę do poddania..
Na drugi dzień straż miejska i wojsko dokonały aresztowań w Forcie Jakuba. Nowi zatrzymani byli jednak bardzo nierozmowni, tak że nie szło ich złamać kilka dni. W sobotę do pałacu wicekróla dotarł list przekazujący wiadomości o przemytnikach w Salinas.
Mości Hubercie, trzeba wykończyć nieprzyjaciela.
(-) Maurycy Wilhelm Jerzy Orański-Nassau
wicekról Nowej Kurlandii
podskarbi wielki
strażnik polny koronny

Obrazek



Avatar użytkownika
Strażnik Polny
Strażnik Polny
 
Posty: 2480
Dołączył(a): 21 kwi 2016, 14:36
Lokalizacja: Tarnów
Medale: 13
Order Świętego Stanisława (1) Order Virtuti Militari III (1) Królewski Order Złotej Ostrogi (1)
Order Zasługi RON II (1) Order Zasługi RON III (1) Order Zasługi RON V (1)
Order Księcia Włodzimierza III (1) Krzyż Monarchii I (1) Krzyż Monarchii II (1)
Amarantowa Wstążka (1) Medal 100 lat niepodległości (1) Gwiazda Inflant (1)
Gwiazda Mołdawii (1)
Godności Kancelaryjne: Podskarbi
Tytuł: 2. Kasztelan
Gadu-Gadu: 60564017

Re: Przemytnicy

Postprzez Hubert Szablarczyk - Hrychowicz » 26 maja 2020, 18:49

- Zostawcie mnie! Ratunku! Gwałcą!
- Bo wielki to wam srom... - powiedział muszkieter z Santa Marii, zaciągając jedną z półnagich salinaskich portowych dziewek na zacumowany w porcie, skonfiskowany przez pana Szablarczyka statek, podobnie jak zresztą jego towarzysze czynili z całym chyba półświatkiem mieściny.
Był to straszny poranek, w którym rozdzieleni zostali nie tylko kurdesze i kochankowie, ale i rodziny czy serdeczni przyjaciele. Kto kradł, kto się łajdaczył, kto robił burdy, kto był podejrzany, kto w końcu z wyżej wymienionymi utrzymywał kontakty - został zabrany. I ten właściciel tawerny, który wziął od jakiegoś bogacza mieszek dukatów; i ten chłopak kilkunastoletni który miał ukraść przed tygodniem worek cytrusów; i ta Indianka której męża bezprawnie oskarżono o handel jej cnotą i zabito podczas pijatyki. Rozkaz od pana Huberta był jasny, a żołnierstwo zdyscyplinowane. Na pokładzie co bardziej zawadiackich wiązano i kneblowano, spokojniejszych zaś bacznie pilnowano, nierzadko poprzez wyraźne znaki w rodzaju przykładania luf i bagnetów do głowy.
Gdyby i ciemna gwiazda zbuntować się chciała i żołnierzom podołać usiłowała - w porcie stały armaty w burtę statku prosto wycelowane - ze statku cały zaś proch usunięto. Zakotwiczony był on po chwili na tyle daleko od doków, że próba ucieczki skończyłaby się niehybnie utratą życia lub wolności.

Pan Hubert zaś przebywał parę mil w głąb lądu od Salinas, w założonym ostatniej nocy obozowisku. Przyjmował co chwila meldunki z różnych kierunków - tam złapano uciekających młodzieniaszków. Tu znaleziono trupa którego rozszarpał lampart gdy uciekał przed muszkieterami. W innym znowu miejscu dwaj rajtarzy pokłóciwszy się o coś, wszczęli bójkę. Pan Hubert, niewprawiony zupełnie w dowodzeniu - choćby zdalnym - tyloma kompaniami naraz, ledwie pojmował co do niego mówią nowokurlandzcy filippidesowie. Jedna wieść porwała go z siedziby:
- Kapitan Köttbulla zabit!
Wieść o śmierci kapitana szwedzkiego statku, z pomocą którego zwerbował do Nowej Kurlandii „prawdziwych” kurlandczyków, wstrząsnęła nim straszliwie. Wziąwszy ze sobą posłańca, a za jego radą także ośmiu rajtarów, wsiadł na konia i w pędzie wysłuchiwał szczegółów.
Jak się okazało, były już kapitan samotrzeć przeszukiwał okolicę na rozkaz pana Huberta. Wraz z rajtarami natknął się na jaskinię w pobliżu jednej z plaż, a przed jaskinią - skrzynię. Do groty się nie zbliżając, wysłał jednego z towarzyszy po posiłki, w razie gdyby w jaskini trzymano straż. Kapitan wraz z ostałym rajtarem zaczekali na plaży na bezpiecznym dystansie. Jednakże po przybyciu na plażę posiłków, znaleziono tylko ciało kapitana oraz czapkę rajtara, na piachu zaś ślady co najmniej ośmiu obutych ludzi, prowadzące do jaskini. Czyżby przemytnicy wyczuli że są obserwowani i zwyczajnie postanowili zaatakować, korzystając z przewagi liczebnej? W każdym razie jaskinię znaleziono pustą, choć znać było że przebywali w niej jeszcze niedawno ludzie, i to z jakimś towarem.
Po przybyciu na miejsce pan Hubert rozkazał jeszcze raz zajrzeć do groty - i rozkaz ten był najzupełniej słuszny. Do jaskini wrócił jeden z przemytników, który widząc że nie ma szans na ucieczkę ani na przeżycie ewentualnej walki - dał się związać. Najwyraźniej po schwytaniu nie zależało mu już na niczym. Przyznał bowiem że jego kompani zdążyli już uciec do wsi Coatepantli w głębi wyspy, gdzie też przemytnicy się rozdzielili. Jedni z całością zapasów prochu zostali w Coatepantli i sterroryzowali mieszkańców tak, że ci musieli przystąpić do nich. Drudzy udali się na północ, wschód i południe, gdzie pochowali się z resztą towaru oraz już zarobionymi pieniędzmi.
Zadowolony z tak rozmownego jeńca, pan Hubert zaraz powrócił do Salinas by tam spisać stosowny raport dla wicekróla.
Tam jednak zastał straszliwy zamęt i rozpacz - zarówno mieszkańcy miasta jak i twardzi zazwyczaj żołnierze zdawali się być zmożeni straszną trwogą.
- Statek z jeńcami... Zatopiony! - zakomunikował przywódca akcji łapankowej. - Zjawiła się na horyzoncie polska pinka z północy, przypłynęła bliżej i po prostu... Strzeliła! Niewielu się uratowało!
- A pinasa?
- Zawróciła i tyle ją widzieli.
Pan Hubert dopiero teraz pojął jak wielką odpowiedzialność wziął na siebie, a także jak wielkie nadzieje zawiódł. Ci, którzy mieli jedynie nie przeszkadzać, musieli zginąć! Ktokolwiek akcją dowodził, ktokolwiek dowodził statkiem pod polską banderą, musiał być człowiekiem bezwzględnym i chyba przez czarta samego inspirowanym.
Pan Hubert zaraz spisał list do wicekróla:

Wasza Vicekrólewska Mość!
O naszych postępkach siły nie mamy pisać. O tym wam doniosą nasi posłowie.
Jeśli wasz gniew nie będzie zbyt wielkim, żywimy wielką chęć udania się za sprawcami tragedii jaka się w porcie salinaskim zdarzyła. Dość tego że bandera Rzeczypospolitej została zhańbiona. Stąd o nic więcej nie prosimy, jak o prędki okręt, załogę i zgodę.
Niegodny,
(-) HSzH.


Nominuję Wicekróla. I przepraszam za zwłokę.
Obrazek
(-) nkpt. Hubert Mikołajowic Szablarczyk - Hrychowicz herbu Godziemba,
wojski wołyński,
gubernator Santa Maria,
pan na Łucku.



Avatar użytkownika
Nadkapitan
Nadkapitan
 
Posty: 480
Dołączył(a): 09 maja 2017, 18:17
Medale: 6
Order Świętego Stanisława (1) Order Zasługi RON IV (1) Order Zasługi RON V (1)
Order Zasługi RON VI (1) Order Księcia Włodzimierza III (1) Medal 100 lat niepodległości (1)
Tytuł: 10. Wojski

Re: Przemytnicy

Postprzez Maurycy Orański » 28 maja 2020, 19:11

Strwożony pan Maurycy nic nie mówiąc odłożył list. Po chwili milczenia gdy zdziwiony adiutant postąpił w kierunku wicekróla ten kazała wydać pinasom rozkaz powrotu do portu, a panu Hubertowi odpisał
Mości Gubernatorze!
Straszna rzecz się stała. tuszę iż był to pirat jakowy dla zmylenia bandery królewskiej używający.Okręt którym to pismo dostarczone będzie, szkuner "Hardy" Jest do waszej dyspozycji. okręt jest śmigły i zbrojny w dział dwanaście. Na pinasę powinien wystarczyć.
[right]Maurycy Orański,
wicekról[/right
]

W mieście po ostatnich aresztowaniach panował względny spokój. Ludzie wicekróla jedynie dyskretnie obserwowali podane w tajemniczym anonimie miejsca, aby potwierdzić jego prawdziwość. Wszystko wskazywało na to że donos jest prawdą.
-Ha. Chyba wewnętrzne fermenty między hultajstwem nam służą-uśmiechnął się do siebie regimentarz.
Plan ataku był posty. Do każdej z dwóch kryjówek przydzielono oddział 20 dragonów którzy mieli jak najszybciej dotrzeć na miejsce i z marszu przeprowadzić atak wspólnie z dwuosobowymi czujkami przed obiektami. Dla bezpieczeństwa pozycje w okolicy zajmowało jeszcze 10 rajtarów którzy mieli powstrzymać ewentualną ucieczkę tylnymi wrotami. Atak miał być zsynchronizowany aby nie doszło do wymiany informacji między komórkami. W pierwszym przypadku udało się zaskoczyć wroga. Członkowie szajki podjęli ucieczkę dopiero w momencie wkroczenia żołnierzy do budynku. Zanim go opuścili zostali ostrzelani. Padło dwóch z sześciu przestępców. Poza kamienicą uciekających przywitały wymierzone w nich lufy pistoletów. Wiedząc co ich czeka w czasie zatrzymania nie przerwali biegu. Ponieważ uciekali bokiem tylko trzej rajtarzy mogli oddać do nich strzały. Wszyscy chybili. Fortuna odwróciła się jednak od rzezimieszków. Wpadli oni na pieszy patrol wojska. Muszkieterzy widząc biegnących mężczyzn zażądali aby ci się zatrzymali. Po niespełnieniu tego żądania otworzyli ogień tak aby zranić. Niestety muszkiet ma tę własność że nie jest zbyt celny. Kolejna dwójka padła martwa, jeden ranny pozostali trzej poszli do ręcznego boju z piechurami, którzy próbowali przeładować po raz drugi broń. Widząc że czasu jest zbyt mało chwycili oni oburącz za lufy i zaczęli wywijać muszkietami na kształt maczug. Pierwszy z atakujących w sekundę stracił szpadę-została złamana. Następni poradzili sobie lepiej, ale zaledwie o najwyżej pół minuty.
W drugiej akcji przeciwni zawczasu domyślił się co się dzieje. Wypadli z budynku prosto pod pistolety rajtarów. To nie przystopowało to ucieczki. Jedynie rozproszyło przestępców. Padł jeden z nich, a dwóch innych kuśtykało dalej. Tylko ci zostali złapani ponieważ pozostali ropzpłynęli się w powietrzu wszedłszy do kamienicy. Jej przeszukanie i przesłuchania mieszkańców nie dały rezultatu.
Finalnie w rękach sił rządowych znalazły się pięć postrzelonych lub poobijanych osobów
Mości Hubercie, działajcie
(-) Maurycy Wilhelm Jerzy Orański-Nassau
wicekról Nowej Kurlandii
podskarbi wielki
strażnik polny koronny

Obrazek



Avatar użytkownika
Strażnik Polny
Strażnik Polny
 
Posty: 2480
Dołączył(a): 21 kwi 2016, 14:36
Lokalizacja: Tarnów
Medale: 13
Order Świętego Stanisława (1) Order Virtuti Militari III (1) Królewski Order Złotej Ostrogi (1)
Order Zasługi RON II (1) Order Zasługi RON III (1) Order Zasługi RON V (1)
Order Księcia Włodzimierza III (1) Krzyż Monarchii I (1) Krzyż Monarchii II (1)
Amarantowa Wstążka (1) Medal 100 lat niepodległości (1) Gwiazda Inflant (1)
Gwiazda Mołdawii (1)
Godności Kancelaryjne: Podskarbi
Tytuł: 2. Kasztelan
Gadu-Gadu: 60564017

Poprzednia stronaNastępna strona

kuchnie na wymiar kalwaria zebrzydowska

Powrót do Wyprawy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość