POTOCKI NA TRONIE, CZYLI KORONA NA PIJANYM SKRONIE

Siedziba Teatru Wielkiego

POTOCKI NA TRONIE, CZYLI KORONA NA PIJANYM SKRONIE

Postprzez Adelaide Radziwiłł-Chojnacka » 01 paź 2026, 16:21

Jasno Oświeconemu a Wielmożnemu Panu, Jerzemu IV, z Bożej Łaski królowi polskiemu, wielkiemu księciu litewskiemu, ruskiemu, pruskiemu, mazowieckiemu, żmudzkiemu, kijowskiemu, wołyńskiemu, podolskiemu, podlaskiemu, inflanckiemu, smoleńskiemu, siewierskiemu i czernichowskiemu. Iżby pamięć cnót i bezdroży ludzkich na scenie świata nigdy nie marniała, tę komedyję i theatrum błażeńskie, z głęboką reverencją, poddaństwem powolnem i afektem nienaruszonym pod stopy Waszej Królewskiej Mości ofiaruję, na ukontentowanie serca i wieczną pamiątkę.

Adelaide Radziwiłł-Chojnacka
Działo się w Warszawie , dnia I.X.MMXXVI roku


POTOCKI NA TRONIE, CZYLI KORONA NA PIJANYM SKRONIE

Tragikomedia, theatrum błażeńskie
inaczej także satyra w III aktach


OSOBY.:
MICHAŁ JERZY POTOCKI (później MICHAŁ IV) – magnat nieprzebranego bogactwa, makiaweliczny intrygant, kunsztowny symulant. W razie potrzeby potrafi przeistoczyć się w niewinne, ukrzywdzone dzieciątko. Posiada duszę poćwiartowaną na kawałki niczym pieczyste na bankiecie.
JÓZEF WILHELM POTOCKI – brat Michała, poczciwy jak chleb powszedni, bezgranicznie naiwny, zawodowy kozioł ofiarny, od kołyski nawykły do zbierania batów za nie swoje winy.
SĘDZIA – porywczy, zniecierpliwiony szlachcic, opasły od miody i gęsiny, strzegący procedur praworządnych z szablą w ręku.
SZLACHTA, SENATOROWIE, KAT, DWORZANIE, STRAŻNICY.
WIDMA ZAMORDOWANYCH (Konta przejęte przez Michała Jerzego Potockiego).:
ENRIQUE SANCHEZ OVIEDO – duchowny skarlandzki z olbrzymią dziurą w plecach i kryzą.

BEATA VAN DEER SAR – bogata choć wydziedziczona urbińska księżniczka ze sznurem na szyi i pustą sakwą.

PIOTR JAN SZCZYGIELSKI – zakonnik z gęsim piórem wbitym w krtań.


CZĄSTKI DUSZY (HORKRUKSY VEL KLONY MICHAŁA POTOCKIEGO).:
LUDWIK POTOCKI CATALAN (zaklęty w pistolet pojedynkowy)
ANNA OSTROGSKA (zaklęta w perłowy naszyjnik)
DOMINIK OSTROGSKI (zaklęty w sygnet rodowy z rubinem)
KATARZYNA RADZIWIŁŁÓWNA (zaklęta w weneckie lustro)
EUGENIA OSTROGSKA (zaklęta w zasuszoną różę w flakonie)
STEFANO AGOSTINI (zaklęty w sztylet z rączką z kości słoniowej)
JAN HEWELIUSZ (zaklęty w mosiężne astrolabium)
JULIA TRACZ (zaklęta w aksamitny woreczek z trucizną)
KAROLINA POTOCKA (zaklęta w miniaturowy portret)
JOHANN VON KOPPENBERG (zaklęty w księgę długów)
KARL JUNGBAUER (zaklęty w stalową maskę)
ALEKSANDRA POTOCKA (zaklęta w koronacyjną buławę)


AKT I: PURPURA, HORKRUKSY I KORONA
Scena I


(Sala Asamblowa na Zamku Królewskim w Warszawie. Przepych złłoconych sztukaterii, purpurowych altembasów i ciężkich aksamitów. Z kątów bije dym z kadzideł pomieszany z aromatem pieczonych prosiąt i trójniaka. W głębi sceny tron. U stóp tronu stół z ciemnego dębu, na którym ułożono rekwizyty: pistolet, naszyjnik, sygnet, lustro, różę, sztylet, astrolabium, woreczek, portret, księgę, maskę i buławę. Michał Jerzy Potocki, ubrany w pąsowy żupan ze złotolitym pasem słuckim i deltę podbitą gronostajami, próbuje dopasować ciężką koronę, która bezustannie opada mu na nos).

MICHAŁ
(wypręża się przed lusterkiem, rzucając okiem na swoje dostojne brzuszysko)

Oto stawa się rzecz niesłychana w świecie! Mości panowie, panie i wy, małe dziecię! Kto ujął cugle Rzeczypospolitej całej? Kto sprawił, że sejmiki przed nim dygotały? Ja! Michał Potocki! Pan na włościach niezmierzonych, W tysiącu wiosek i miasteczek utwierdzony! Gdzie szlachcic wadził się z drugim o miedzę, Tam ja, jako pan król, w dostojności siedzę! A jakom do tego doszedł? Kunsztem niebywałym. Przejąłem ciała trzech durniów, co mi w drodze stały! Najpierw Oviedo ten Skarlandczyk zadęty. Zaszlachtowany w cichości, w paktach nieużyty! Wlazłem w jego suknie, pesetą przekupiłem posłów przed sejmowym batem! Potem Beata van deer Sar, księżniczka bogata. Zaduszona cicho w nocy u urbińskiego brata! W jej spódnicach chodziłem, włoszczyznę na Zamek sprowadziłem. Za jej złoto całą szlachtę na sejmikach spiłem! A na koniec Szczygielski! Zakonnik pyskacz, wrogi! Przebiłem mu gardło i rzuciłem w progi. Z jego gęsim piórem latałem po izbie, głosując za wolnością w poselskim ścisku i trzewiach!

(Z posadzki wyłaniają się trzy zjawy.. Oviedo trzyma się za dziurę w plecach, Beata potrząsa sakwą, Szczygielski macha piórem).

WIDMO OVIEDO
(z tragicznym przesadnym akcentem)

Caramba! Okradłeś mnie z płaszcza i z mojej godności, A teraz w mych botach marszczysz swe jeno kości!

WIDMO BEATY
Mych dukatów worek na pijaństwo wydałeś, A sam się za króla w teatrum skazałeś!

MICHAŁ
(macha buławą tak, jakby odpędzał muchy)
A kysz, chłystki! A kysz, mary nieproszone! Ja na tę łysinę kładę dziś koronę! A duszę moją, by żaden cios jej nie ugodził, rozsiekałem na kęsy, jak mięso na godach!

(Wskazuje po kolei na Horkruksy i przedmioty)

W pistolet - mój gniew porywczy i dziki! W naszyjnik - pychę rodową na wykrzyki! W weneckie lustro - moją próżność gładką! W astrolabium - mądrość chłodną, zrządzoną ze szmatką! Nie mam serca w piersi! Mam je w rekwizytach! Póki te klamoty leżą w moich skrytach, Żaden Kat, żaden Sędzia, żaden szlachcic pijany, nie złamie Michała IV, co na króla obrany!

(Do sali wpada Józef Wilhelm, ciągnąc za sobą wielki wóz pełen kwitów, skarg i pism procesowych).

JÓZEF WILHELM
(pada na twarz, brudząc kontusz pyłem)

Bracie mój najjaśniejszy! Królu niepojęty! Tragedia w stolicy! Sekret twój wyjęty! Szłachta konfederacji pod zamkiem pyszczy. Żeś Oviedo zaszlachtował, a majątki zniszczył! Żeś Beatę udusił, zakonnika w garłom ukłuł! Mówią o szubienicy! Mówią o konfiskacie! Mój bracie kochany, co my teraz poczniemy w tej stracie?!

MICHAŁ
(chwyta brata za pas słucki i potrząsa nim bezlitośnie)

Józefie! Słuchaj mię, ty barani łbie nieuczony! Kto od dziecka brał baty za moje baniony? Gdym wazę matki stłukł, tyś klęczał na grochu! Gdym kurnik sąsiada wysadził w trochę prochu. Tyś spłacał kurczęta z własnej kieszeni! Teraz ja jestem Król! Ja jestem w promieni! Więc wyjdziesz do szlachty, złożysz pokłon niski. Powiesz.: „To ja, Józef, zamordowałem te piskorze i miski!”

JÓZEF WILHELM
(wzdycha głęboko, Ocierając łzę rękawem)

Skoro taka wola twoja i korony... Widać moim losem być wiecznie obwinionym. Dla twego dobra, Michale ukochany. Pójdę pod sądy, w pętla spętany.

AKT II: CYRK PRZED SĄDEM SEJMOWYM
Scena I


(Wielka Sala Sądowa. Podwyższenie, na którym siedzi Sędzia. To wąsaty, tłusty magnat trzymający wielki drewniany młot. Wokół tłum pijanego rycerstwa, wymachującego szablami i flaszami. Na ławie oskarżonych stoją Michał IV oraz Józef Wilhelm).

SĘDZIA
(wali młotem w stół z siłą gromu)

Uciszyć te wrzaski! Cicho być, mości panowie! Bo jak młotem palnę, to niebo się dowie! Mamy tu sprawy okrutne i zbrodnie bezmierne.: Morderstwa, fałszerstwa i pakictwa niewierne! Kto zabił Oviedo? Kto principessę zdusił? Kto na koroną skarb narodowy przymusił? Mów, królu Michale! Odpowiadaj przed stanem!

MICHAŁ
(Nagle kurczy się w sobie, podciąga żupan pod brodę, wsadza kciuk do ust, robi wielkie, maślane oczy i zaczyna łkać głośno, piskliwym głosem ośmioletniego chłopięcia)

Aaaa! Panie Sędzio! Panowie bracia mali! Ja nic nie wiedziałem! Mnie tutaj zmuszali! Ja mały Michałek! Ja krzywdzić nie umiem! Ja wolę koniki i kaszkę z rozumem!

(Wskazuje palcem na Józefa Wilhelma)

To ten brzydki Józef! To ten łobuz duży! On mnie ciągle bije i w błocie zanurzy! On pistolet kupił, on Oviedo ukłuł! A mnie, niewinne dziecię, na tron ten wypchnął i utukł! Looknijcie na mnie.: cry-cry, płaczą oczy moje! Ja chcę do mamusi! Ja się Józka boję!

(Szlachta patrzy po sobie z wyrazem kompletnego zgłupienia. Horkruks-Lustro wywraca oczami, a Widma pukają się w czoła).

MARSZAŁEK
Co on plecie, u diabła?! Przecież ma wąs do pasa i brzuch od miodu pęknięty!

MICHAŁ
(tupie nóżką w czerwonym bucie i chlipie nieszczęśliwie)

To z rozpaczy mi urosło! Przez Józefa złość! On mi w kaszkę sypał truciznę i gwoździe! On Beacie sznur założył, Szczygielskiego przebił. A mnie do korony w te pęta zniewolił! Dajcie mi cukierka! Puśćcie do konika! A Józefa dajcie dla kata-patyka!

SĘDZIA
(załamuje ręce i wali młotem w własną łysinę)

Cóż za bezczelność! Cóż za teatr durnoty! Brat milczy pokornie, jakby zjadł miód złoty. A Król jak skreślon w błażeńskim teatrum szaleniec. Robi z nas durniów, strojąc niewiniątek wieniec! Dość tego cyrku! Sąd dekret ogłasza.: Obaj na śmierć przez powieszenie! Niech kat topór rasza! Józef za mordy, a Michał za kpiny! Nie będzie Król-Dziecko robił z nas kpin dawizny!

AKT III: STRYCZEK W WARSZAWIE I DWOROWY WYBUCH W BRACŁAWIU
Scena I


(Dziedziniec przed sądem w Warszawie. Wybudowana szubienica. Kat w czerwonym kapturze poprawia stryczek. Józef Wilhelm w prostej koszuli stoi na drabinie. Wokół zgromadzony tłum szlachty. Po boku słychać wrzaski i zamieszanie. Z ławy więziennej wybiega dwóch strażników z podartymi opończami).

STRAŻNIK I
(pada przed Sędzią)

Panie Sędzio! Katastrofa! Król-Dzieciątko uciekł z lochu! Powiedział, że musi za potrzebą na trochę. Po czym przecisnął się przez okienko w ścianie. Rzucił w nas gąsiorkiem, wskoczył na konia i pognał na Rusi posłanie!

SĘDZIA
(rwie włosy z głowy)

A to łajdak! A to chłystek obłudny! Pognał do Bracławia, w swój dworek nieudny Trudno! Kat opłacony, lina nałożona! Niech chociaż ten brat-poplecznik na szubienicy skona!

JÓZEF WILHELM
(z pokorą i ze łzami w oczach wstępuje pod stryczek)

Udało się... Michałek uciekł na swym koniu czarnym... Przebaczam mu tę zdradę z sercem mym bezchmurnym. Kacie, pociągnij sznur! Niech spłacę te dwoje. W tym rodzie Potockich ja wiecznie za winy stoję!

(Kat pociąga za dzwignię. Józef dynda pod niebiosami. Szlachta wiwatuje: „Vivat sprawiedliwość! Wisi zdrajca wściekły!”).

Scena II

(Dworek Potockich w Bracławiu na Rusi. Dzika puszcza, szum drzew, absolutny pustostan. Wewnątrz dworku gigantyczny bałagan: rozbite gąsiory po okowicie, rozsypany czarny proch, kiełbasy i altembasy. Michał IV siedzi przy stole w samej koszuli i podartych gaciach, ze skrzywioną peruką na głowie, mocno zataczając się od pijaństwa).

(Wokół niego tańczą trzy Widma i Horkruksy, polewając mu miód do pucharów).

MICHAŁ
(śpiewa pijanym, chrypiącym głosem, wywijając gąsiorkiem)

Nie powiesili Michała! Nie powiesili na pniu!
Sędzia głupi jak but, a brat Józek już w piasku spływa w pniu!

(Chichocze bezczelnie)

Głupi Józefek! Dał się powiesić w Warszawie! A ja tu, w Bracławiu, na pijackiej murawie! Dolej no, Beato! Daj szklankę, Oviedo! Świętujemy wolność pod królestwa biedą!

(Przed dworek podjeżdża Marszałek wraz z pocztem husarii).

MARSZAŁEK
(krzyczy przez mosiężną tubę)

Michale Potocki! Otoczonyś w dworku bracławskim! W imieniu Rzeczypospolitej ogłaszamy cię infamisem pyszńskim! Twój majątek konfiskujemy na Skarb Koronny całkowicie! Wyjdź z podniesionymi rączkami, bo zginie twoje życie!

MICHAŁ
(wychyla się przez okno z pijanym uśmiechem, trzymając w ręku palący się knot tuż nad pięcioma wielkimi beczkami prochu)

Infamia?! Konfiskata?! Panowie bracia moi złoci! Zapomniałem wam powiedzieć o mej ostatniej ochocie! Majątek mi zabieracie? To zabierzcie go w kawałkach! Moja dusza, mój honor, moje ciało polecą w piosenkach! Nie dostaniecie mojej głowy na talerz katu! Ja sam się w powietrze zaniosę całemu światu! Wiwat Michał IV! Wiwat pijacka fantazja!

WIDMO SZCZYGIELSKIEGO
Michał, dmuchnij w ten knot, bo zaraz...

MICHAŁ
Cicho, mara! BUM!

(Michał wsadza knot w beczkę prochu. Następuje potężny, komiczny WYBUCH: „KABOOM-PRRRRJT!”.
Z dworku nie zostaje nic oprócz dymu. W powietrze wylatują puste gąsiory, pierze, czarna korona,
peruka, kiełbasa oraz fragmenty dębowego stołu. Gdy dym opada, na trawniku stoi Marszałek ze Szlachtą, wszyscy od stóp do głowy czarni od sadzy).


MARSZAŁEK
(wypluwa czarny dym, otrzepuje kontusz i trąca nogą spaloną koronę)

A to wariat pijany! Uszedł katu, a potem sam się w powietrze zniósł! Ech... Ruszajmy do Warszawy! Infamię i konfiskatę majątku trzeba w księgach przypieczętować! Dobra jego na skarby Rzeczypospolitej przechodzą, a po nim... tylko ten swąd, sadza i pustka!

(Na zgliszczach dworku siadają trzy Widma oraz Horkruksy, klaśnięciem w dłonie rozpoczynając wesoły taniec wokół spalonej korony).

WIDMA I HORKRUKSY
(śpiewają chórem na nutę wesołej fraszki, tańcząc w koło)

Józef wisiał za braciszka na warszawskim pniu, A Michałowi z prochu wyszła szyszka w bracławskim pniu! Pijany królik sam się wysadził na Rusi w obławie, Taki to koniec magnackiej pychy i zabawie!

(Kurtyna opada szybkim ruchem przy dźwiękach wybuchających kapiszonów i głośnym chichocie o dziwo istniejących Widm).
Jej Książęca Wysokość
Adelaide Radziwiłł-Chojnacka
księżniczka Urbino, hrabina San Leo
księżna Acri i Monako, grand Skarlandu



Avatar użytkownika
Miecznik
Miecznik
 
Posty: 185
Dołączył(a): 05 maja 2024, 17:14
Medale: 1
Medal Honoru/Wierności (1)

kuchnie na wymiar kalwaria zebrzydowska

Powrót do Teatr Wielki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość