|
Parafia znajduje się w Wilnie.
przez Jakub Boruta » 01 wrz 2026, 12:44
Z dziennika diakona Jakuba Boruty Wilno, dnia 1 września Roku Pańskiego
Dzień rozpocząłem rychło, nim jeszcze słońce na dobre nad dachami Wilna stanęło. Powietrze chłodniejsze już było niźli przed tygodniami i czuć w nim można było, iż lato ku końcowi zmierza. Pierwsze kroki skierowałem ku kościołowi, gdzie wraz z duchowieństwem modlitwy poranne odprawiliśmy. Potem przy ołtarzu posługiwałem, księgi przygotowując i we wszystkim, czego ode mnie wymagano, kapłanowi pomagając. Dziwna to rzecz — niedawno jeszcze jako człek świecki po Rzeczypospolitej chodziłem, dziś zaś w szatach diakońskich u ołtarza stoję. Deo gratias!
Po nabożeństwie Jego Ekscelencja polecił mi pismo jednemu z duchownych przekazać. Koń tedy osiodłany został i ruszyłem poza miasto. Droga była dobra, choć miejscami błoto po ostatnich deszczach kołom i kopytom dokuczało. Po drodze zatrzymałem się we wsi, gdzie dowiedziałem się o rodzinie gospodarza, któremu niedawno ogień część obejścia strawił. Dach nad głową mają, lecz zapasy marne, a jesień idzie. Zwołałem tedy kilku gospodarzy i umówiliśmy się, iż jeden żyta da, drugi płótna, trzeci parę groszy. Sam również sakiewkę otworzyłem. Nie godzi się bowiem o miłosierdziu z ambony rozprawiać, jeżeli człek przed biedą bliźniego własną kieszeń zamyka.
Do Wilna powróciłem popołudniem. Pismo dostarczone, sprawa załatwiona, więc jeszcze do kancelarii diecezjalnej zajrzałem. Tam przyszło mi kilka dokumentów przepisać i wiadomości z drogi zdać. Pióro, przyznam, zmęczyło mnie bardziej niż koń.
Wieczorem znów udam się na modlitwy. Po nich zaś, nim do kwatery wrócę, wstąpię z pewnością na chwilę do gospody. Nie dla rozpusty, uchowaj Boże, jeno dla kubka piwa i posłuchania, co też ludzie o sprawach Rzeczypospolitej prawią. Wróciwszy, zapalę świecę i jeszcze kilka kart Pisma Świętego przeczytam
Tak to będzie pierwszy dzień września. Jesień nadchodzi. Pracy w Diecezji Wileńskiej niemało, nauki przede mną jeszcze więcej. Lecz jeśli Bóg pozwoli, będę czynił swoje.
Soli Deo. † Jakub Boruta Diakon Diecezji Wileńskiej
† ks. Jakub BorutaProboszcz parafii pw. Matki Boskiej Ostrobramskiej w Wilnie
-
-

- Prezbiter

-
- Posty: 34
- Dołączył(a): 29 sie 2026, 14:06
przez Jakub Boruta » 02 wrz 2026, 16:11
Z dziennika diakona Jakuba Boruty
Wilno, dnia 2 września Roku PańskiegoDzień dzisiejszy spokojniejszym był od wczorajszego, choć próżnowaniem nazwać go nie sposób.
Zbudziłem się wraz z pierwszym biciem dzwonów. Po krótkiej modlitwie i skromnym śniadaniu ruszyłem ku kościołowi. Tam pomagałem przygotować wszystko, czego do porannych nabożeństw potrzeba. Później zaś dłuższą chwilę spędziłem na rozmowie z jednym ze starszych duchownych o zwyczajach naszej diecezji. Diakonem bowiem zostać można jednego dnia, lecz nauczyć się nim być — na to już jednego dnia nie starczy.
Przed południem powierzono mi mniej wzniosłe, ale równie potrzebne zajęcie. Wraz z kościelnym zajrzeliśmy do zapasów przeznaczonych dla ubogich. Mąki było jeszcze niemało, gorzej z kaszą, a grosza w skrzyni niewiele. Spisaliśmy tedy wszystko dokładnie, aby wiedzieć, czego przed nadejściem chłodów potrzeba będzie.
Później udałem się na wileński targ. Miałem kupić świece. Kupiłem świece, atrament, dwa arkusze dobrego papieru i niewielką księgę, której kupować wcale nie zamierzałem. Tym sposobem przekonałem się, iż nawet człek duchowny winien omijać kramy, jeżeli pragnie zachować pieniądze. W drodze powrotnej spotkałem staruszkę proszącą o jałmużnę. Dałem jej kilka monet, a gdy zaczęła błogosławić mnie, biskupa, Wilno, króla i chyba jeszcze mojego konia, uznałem, że za tak niewielką sumę otrzymałem wyjątkowo obfite duchowe zabezpieczenie.
Po południu zasiadłem do ksiąg. Czytałem o powinnościach duchowieństwa, porządku kościelnym i rzeczach, które świeżo upieczonemu diakonowi znać wypada. Kilka uwag własną ręką zapisałem. Im więcej czytam, tym wyraźniej widzę, jak wiele jeszcze nie wiem. Pod wieczór przeszedłem się ulicami Wilna. Miasto gwarne było: kupcy zamykali kramy, wozy turkotały po bruku, gdzieś kłócili się dwaj mieszczanie, a z otwartych drzwi gospody dochodził śpiew człowieka, któremu Pan Bóg dał wielkie serce, lecz głosu poskąpił. Do środka tym razem nie wszedłem. Niechaj i to zostanie zapisane na świadectwo mego postępu duchowego.
Wieczorem uczestniczyłem w modlitwach, a później wróciłem do izby. Zapaliłem świecę — jedną z tych świeżo zakupionych — i jeszcze przez godzinę czytałem Pismo. Jutro znów przyjdzie coś robić. I dobrze. Człek bez zajęcia zbyt wiele zaczyna myśleć o sobie, a z tego rzadko kiedy wynika coś pożytecznego.
† Jakub Boruta Diakon Diecezji Wileńskiej
† ks. Jakub BorutaProboszcz parafii pw. Matki Boskiej Ostrobramskiej w Wilnie
-
-

- Prezbiter

-
- Posty: 34
- Dołączył(a): 29 sie 2026, 14:06
przez Jakub Boruta » 04 wrz 2026, 11:37
Z dziennika diakona Jakuba Boruty
Wilno, dnia 3 września Roku Pańskiego 2026Dzień dzisiejszy zgoła inaczej mi upłynął, albowiem ani kancelaria, ani targ, ani daleka droga konna zbyt wiele mego czasu nie dostały.
Po jutrzni oznajmiono mi, iż w jednej z izb przy kościele stare księgi, szaty i sprzęty kościelne porządku potrzebują. Pomyślałem tedy: oto robota godna młodego diakona. Człek spodziewa się teologicznych dysput, a Opatrzność daje mu skrzynię pełną zakurzonych papierów. Zabrałem się wszelako do dzieła.
W jednej skrzyni znalazłem stare księgi liturgiczne, w drugiej lichtarze, z których jeden tak sczerniał, iż bardziej do karczmy niźli do kościoła podobnym się zdawał. Najwięcej zaciekawił mnie wszak stary rejestr parafialny. Nazwiska ludzi, którzy przed laty chrzciny swych dzieci zgłaszali, śluby zawierali i umarłych grzebali, ręką dawno zmarłego kapłana zapisane. Długo nad nim siedziałem. Dziwna rzecz, Waszmościowie. Człek całe życie zabiega o grosz, urząd, ziemię i dobre imię, a po stu latach zostaje po nim nieraz jeno jedno zdanie atramentem uczynione: „Jan, syn Macieja, Roku Pańskiego...” I tyle.
Po południu nawiedził kościół pewien mieszczanin, człek już niemłody, który prosił, bym list jego przeczytał, gdyż sam liter dobrze nie znał. Syn jego, jak prawił, od wielu miesięcy poza Wilnem przebywał. List szczęśliwie nie przynosił złych nowin. Syn żył, zdrów był i zapowiadał powrót przed zimą. Stary człek przeżegnał się i tak się uradował, jakbym mu co najmniej sakwę czerwonych złotych wręczył. Odpowiedź tedy również mu spisałem. Dyktował długo, ja zaś połowę jego słów skrócić musiałem, bo gdybym wszystko zapisał, synowi chyba osobnego konia do przewiezienia listu potrzeba by było.
Potem przyszło mi jeszcze dzieci kilku pacierza nauczać. I tutaj dopiero cierpliwość diakońska prawdziwej próbie poddaną została. Jeden chłopak znał Ojcze nasz, lecz za nic nie mógł zapamiętać końca. Drugi końca był pewien, za to początku nie znał. Trzeci natomiast bardziej zainteresowany był muchą chodzącą po oknie niż Bogiem w Trójcy Jedynym. Po godzinie nie wiedziałem już, czy ja uczę dzieci katechizmu, czy dzieci mnie pokory.
Wieczorem wyszedłem jeszcze przed kościół. Wilno powoli cichło, choć z oddali dochodził turkot wozów i nawoływania ludzi wracających do domów. Usiadłem na kamiennym stopniu i pomyślałem sobie, iż służba Kościołowi nie zawsze dzieje się przy wielkim ołtarzu. Czasem jest nią odkurzenie starej księgi. Czasem napisanie listu człowiekowi, który pisać nie umie. A czasem cierpliwe tłumaczenie małemu urwisowi po raz siódmy, iż Trójca Święta to nie „trzech Bogów”. I może właśnie takie dni potrzebniejsze są od tych najbardziej uroczystych.
Potem wróciłem do swej izby, kolację zjadłem i spać się udałem. Bez gospody. Drugi raz z rzędu. Jeżeli tak dalej pójdzie, ludzie jeszcze naprawdę za świętego mnie wezmą. A tego bym już sobie nie życzył.
† Jakub Boruta Diakon Diecezji Wileńskiej
† ks. Jakub BorutaProboszcz parafii pw. Matki Boskiej Ostrobramskiej w Wilnie
-
-

- Prezbiter

-
- Posty: 34
- Dołączył(a): 29 sie 2026, 14:06
przez Jakub Boruta » 04 wrz 2026, 15:54
Wieść z Rotrii do Wilna dotarła!
Ferdynand I na tron patriarszy wyniesion został, tedy i dzwony katedry wileńskiej milczeć nie mogły. Sam za sznury chwyciłem, aby głos ich nad miastem oznajmił wybór nowego Patriarchy. Niechaj Bóg prowadzi Go w posłudze i Kościołowi pomyślności przysporzy!
Vivat Ferdinandus Patriarcha!
† Jakub Boruta, diakon wileński Soli Deo
† ks. Jakub BorutaProboszcz parafii pw. Matki Boskiej Ostrobramskiej w Wilnie
-
-

- Prezbiter

-
- Posty: 34
- Dołączył(a): 29 sie 2026, 14:06
przez Jakub Boruta » 07 wrz 2026, 10:33
Z dziennika księdza Jakuba Boruty Wilno, dnia 5 września Roku Pańskiego 2026 — niedziela
 Pierwsza to była niedziela, gdym nie jako diakon jeno, lecz jako prezbiter i proboszcz parafii Matki Boskiej Ostrobramskiej ze snu się podniósł. A przyznać muszę, żem spał niewiele. Jeszcze słońce zza dachów Wilna nie wyjrzało, gdym już po schodach ku kaplicy nad Ostrą Bramą szedł. Miasto dopiero ze snu się budziło. Straż przy bramie ziewała, jakiś wóz skrzypiał na trakcie, a z oddali dzwony innych kościołów poczęły ludziom dzień Pański oznajmiać.
Stanąłem przed ołtarzem i długo patrzyłem na świece. Moja parafia. Dziwne to słowa. Jeszcze dni kilka temu przybyłem do Wilna jako człek nikomu tutaj nieznany. Potem dano mi diakonat, a teraz powierzono mi dusze ludzi mieszkających wokół Ostrej Bramy. Pomyślałem tedy: Boruta, coś ty najlepszego uczynił? Lecz odwrotu już nie było. Kościelny wszedł i oznajmił, że ludzie się schodzą.
Pierwsza Msza proboszcza Przed nabożeństwem sam wszystkiego dopilnowałem. Świece zapalone. Księgi na miejscu. Kielich przygotowany. Dzwonek jest. Wino jest. Hostie są. Proboszcz również się znalazł. Tedy można było zaczynać. Gdym odziany w szaty wyszedł ku ołtarzowi, kaplica pełna już była mieszczan, niewiast, rzemieślników, żołnierzy i przyjezdnych. Niektórzy stali nawet na schodach prowadzących ku bramie. I wtedy pierwszy raz naprawdę poczułem ciężar tego, co mi powierzono. Przy ołtarzu nie ma już miejsca na Borutowe żarty. Tam człek stoi nie dla własnej chwały. Soli Deo.
Ewangelię odczytałem, a potem mowę do ludu uczyniłem. Nie chciałem mądrościami uczonych doktorów ludzi zasypywać. Rzekłem im tedy, iż parafia nasza stoi nad bramą nie bez przyczyny. Bramą jedni do Wilna wchodzą, drudzy zeń wychodzą. Tak samo całe nasze życie jest drogą — lecz dokądkolwiek człek idzie, Chrystusa zgubić mu nie wolno. A Matka Jego, której wizerunek nad Ostrą Bramą czcimy, nie zatrzymuje człowieka przy sobie, jeno ku Synowi prowadzi.
Po nabożeństwie długo jeszcze ludzi błogosławiłem. Jedna niewiasta przyniosła mi bochen chleba. Druga jaj. Pewien mieszczanin przyniósł butelkę czegoś, co nazwał lekarstwem na jesienne chłody. Tego ostatniego na razie nie badałem. Proboszczowanie zaczyna się po Mszy. Myślałem, że po nabożeństwie odpocznę. Jakże naiwnym człekiem byłem. Ledwom sutannę poprawił, już przyszła niewiasta prosić o chrzest dziecięcia. Za nią mieszczanin chciał zapowiedzi przed ślubem. Potem dwóch ludzi pokłóciło się o miejsce w ławie i każdy oczekiwał, iż proboszcz rozsądzi, czyja rodzina siedziała tam wcześniej. Powiedziałem im, że przed Panem Bogiem obaj jednakowo stoją, tedy i w ławie jakoś się pomieszczą. Nie wiem, czy ich pogodziłem. Ale przynajmniej poszli.
Potem zajrzałem do ksiąg parafialnych. Tym razem już nie z ciekawości, jak przed kilkoma dniami. Teraz ja za nie odpowiadam. Na pierwszej wolnej karcie uczyniłem własną ręką zapis: „Roku Pańskiego tegoż, dnia piątego miesiąca września, Jakub Boruta urząd proboszcza parafii Matki Boskiej Ostrobramskiej w Wilnie objął. Niechaj wszystko, co tu czynić będzie, na większą chwałę Bożą służy.” I podpisałem: Jacobus Boruta, parochus.
Przyznam, żem potem przez chwilę na ten podpis patrzył jak głupi. Wieczór nad Ostrą Bramą Pod wieczór kaplica opustoszała. Zostałem sam. Przez otwarte okno patrzyłem na ludzi przechodzących pod bramą. Kupiec prowadził konia. Matka ciągnęła za rękę dziecko. Żołnierz wracał zapewne do kwatery. Jakiś ubogi usiadł pod murem. Każdy ze swoim życiem. Każdy z jakimś ciężarem. I wszyscy od dzisiaj w jakiś sposób są moimi parafianami. Zszedłem tedy na dół, owemu ubogiemu kilka monet dałem, potem jeszcze raz obszedłem kościół i zgasiłem świece. Jedną tylko przed ołtarzem zostawiłem. Pierwsza niedziela proboszcza dobiegła końca. Nie wiem jeszcze, czy będę dobrym plebanem. Ale wiem jedno: Ostra Brama jest od dziś moim miejscem na ziemi. A skoro już Pan Bóg Borutę tutaj przyprowadził, niechaj teraz sam pilnuje, żeby Boruta czego nie popsuł. Soli Deo. † ks. Jakub Boruta Proboszcz parafii pw. Matki Boskiej Ostrobramskiej w Wilnie Diecezja Wileńska
† ks. Jakub BorutaProboszcz parafii pw. Matki Boskiej Ostrobramskiej w Wilnie
-
-

- Prezbiter

-
- Posty: 34
- Dołączył(a): 29 sie 2026, 14:06
przez Jakub Boruta » 08 wrz 2026, 15:39
Z dziennika księdza Jakuba Boruty
Wilno, dnia 7 września Roku Pańskiego 2026 Po wczorajszej niedzieli przekonałem się o rzeczy, której żaden ceremoniał kapłański człeka nie nauczy: w niedzielę proboszcz modli się z parafianami, a w poniedziałek sprząta po parafianach.
Ledwiem rano zszedł do kaplicy nad Ostrą Bramą, ujrzałem świece wypalone niemal do końca, kwiaty wymagające poprawienia, ławę przesuniętą tak, jakby ją nocą husaria taranowała, i jedną rękawiczkę niewiadomego właściciela. Kościelny przysiągł, że wczoraj wieczorem wszystko było na miejscu. Jam zaś nie pytał dalej. Są tajemnice wiary i są tajemnice zakrystii. Jednych i drugich lepiej czasem nie zgłębiać.
Po porannej modlitwie zasiadłem w kancelarii. I oto zaczęło się prawdziwe proboszczowanie. Przyszedł najpierw piekarz, któren chciał wiedzieć, czy może dawać kościołowi chleb zamiast pieniężnej ofiary. Odpowiedziałem mu, iż Pan Bóg pieniądza nie jada, a ubogi chleb owszem, tedy sprawa rozstrzygnięta została prędko.
Potem zjawiła się niewiasta skarżąca się na sąsiada, albowiem jego kury przechodzą na jej podwórze. Próbowałem wyjaśnić, że władza proboszcza nad kurami jest nader ograniczona. Nie przekonałem jej. Mam przeto podejrzenie, iż w przyszłym tygodniu przyjdzie z kurą jako świadkiem.
Koło południa dano mi znać, że na przedmieściu za Ostrą Bramą leży chory człek, który kapłana widzieć pragnie. Kazałem tedy konia osiodłać, do torby włożyłem to, czego do posługi potrzeba, i ruszyłem traktem poza Wilno. Lubię tę chwilę, gdy człek zostawia za plecami miejski gwar. Jesienne powietrze już nieco chłodem pachnie, pola powoli tracą letnią barwę, a błoto pod końskimi kopytami przypomina, że Litwa nie zamierza długo czekać z nadejściem jesieni. Chorym okazał się stary rzemieślnik mieszkający z córką i wnukami. Nie potrzebował ode mnie uczonej mowy. Chciał się wyspowiadać. Chciał przyjąć sakrament. I chciał, żeby ktoś przy nim chwilę posiedział. Tedy siedziałem. Czasem człek duchowny najbardziej potrzebny jest wtedy, gdy przestaje mówić. Wracając do Wilna pomyślałem, iż wczoraj stałem przed pełną kaplicą, w zielonym ornacie, pośród świec i dymu kadzidła. Dziś siedziałem na drewnianym stołku w ubogiej chacie. I chyba dopiero dzisiaj naprawdę poczułem, po cóż mi dano kapłaństwo.
Po powrocie czekała na mnie jeszcze parafialna szkatuła. Otworzyłem ją z nadzieją. Zamknąłem z pokorą. Parafia bogata w wiernych, lecz niekoniecznie w talary. Spisałem tedy wydatki na świece, oliwę, wino, pomoc ubogim i naprawę jednego lichtarza. Potem trzy razy liczyłem pieniądze, za każdym razem otrzymując inną sumę. Za czwartym wyszła taka sama jak za drugim. Uznałem to za znak Opatrzności i tę właśnie wpisałem do księgi.
Gdy zmierzch zapadł, stanąłem na chwilę przy oknie kaplicy. Pode mną przez Ostrą Bramę przechodzili ostatni podróżni. Strażnicy szykowali się do zamknięcia wrót. Konie stukały kopytami o kamień. Z miasta dochodził gwar karczm, lecz tutaj, ponad bramą, robiło się coraz ciszej. Jeszcze wczoraj wszystko było uroczyste. Dziś było zwyczajne. Chory człowiek. Kłótnia o kury. Rachunki. Świece. Błoto na butach. I wiecie co? Podoba mi się ta zwyczajność. Bo parafia nie składa się jeno z niedziel, procesyj i pięknych ornatów. Parafia jest tym wszystkim, co dzieje się pomiędzy nimi. Zgasiłem tedy światło w kancelarii, zamknąłem księgę rachunkową i poszedłem na wieczerzę. Rękawiczka nadal leży w zakrystii. Jeśli właściciel do niedzieli się nie znajdzie, ogłoszę ją własnością kościelną. † ks. Jakub Boruta Proboszcz parafii pw. Matki Boskiej Ostrobramskiej w Wilnie Diecezja Wileńska
† ks. Jakub BorutaProboszcz parafii pw. Matki Boskiej Ostrobramskiej w Wilnie
-
-

- Prezbiter

-
- Posty: 34
- Dołączył(a): 29 sie 2026, 14:06
kuchnie na wymiar kalwaria zebrzydowska
Powrót do Parafia pw. Matki Boskiej Ostrobramskiej
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości
|
|