|
przez Maurycy Orański » 12 wrz 2025, 22:15
Żytomierz, potężna twierdza, od wieków jeden z najważniejszych grodów na Rusi Kijowskiej, rankiem dwunastego września budził się powoli. Rzemieślnicy zdążali do swoich warsztatów, robotnicy do manufaktur, kupcy szli by doglądać stanu swoich magazynów nim wystawią towary na sprzedaż. W tym samym czasie hajducy na zamku, którzy nie pełnili akurat warty, odbywali poranne ćwiczenia. Po ich zakończeniu zabrali się za czyszczenie broni. Nawet najsprawniejsi nie zdołali dokończyć tej czynności nim wartownicy zadęli w rogi, gdyż do miast zbliżała się duża grupa konnych. Wezwany sygnałem porucznik nie rozpoznał początkowo kim są przybysze, by po kilku minutach ze zgrozą dostrzec tatarskie kaftany. Wszczął natychmiast alarm, znane mu były bowiem meldunki o wchodzeniu czambułów na tereny Rzeczpospolitej. Piechurzy w biegu zbierali uzbrojenie i biegli na mury. Ruch na zamku zauważyli mieszkańcy i nieco się zaniepokoili. Oficerowie starali się kłamać że to tylko ćwiczenia i nie ma powodów się czym frasować. Nagle, jeźdźcy skręcili z traktu prowadzącego do miasta, na przydrożną łąkę. Wtedy z murów dostrzeżono znajomy symbol- złotego lwa. Była to osobista chorągiew hetmana wielkiego Maurycego Orańskiego. Żołnierze odetchnęli z ulgą. To nie najazd, choć rzeczywiście główny kontyngent w grupie którą prowadził hetman stanowili Tatarzy. Podczas gdy konie spokojnie pokonywały dystans dzielący je od bramy, hajducy wracali do koszar, lecz nie do odpoczynku, ale aby się przygotować do hetmańskiego przeglądu. W końcu żołnierze poczty kardynała Maurycego byli dostatecznie blisko aby straż na murach dostrzegła poszczególne elementy ich uzbrojenia i wyposażenia. Spośród głównie szarych kaftanów lipkowskich wyróżniały się czerwone i niebieskie kontusze i wamsy samego dowódcy i jego najbliższego otoczenia. Brama szybko rozwarła się przed Orańskim i cały oddział wkroczył do miasta. Pułkownik dowodzący garnizonem, stary weteran z widocznymi bliznami zasalutował hetmanowi, po czym ucałował jego pierścień kardynalski. Następnie wszyscy udali się do zamku gdzie chorągwie otrzymały swoje kwatery. Kiedy Tatarzy odprowadzali konie do stajni i zajmowali miejsca do spania hetman udał się na dziedziniec. Tam czekali na niego przedstawiciele wszystkich rot pułku żytomierskiego. Książę hetman podszedł do każdego żołnierza, zamienił z nim kilka słów i przyglądał się jego prezencji. Z zadowoleniem nie stwierdził żadnych nieprawidłowości. Po inspekcji udał się na naradę z pułkownikiem i rotmistrzami, na której potwierdził że miasto i okolice są gotowe na przyjęcie całej dywizji. Po naradzie miał zamiar odprawić liturgię w z okazji dzisiejszego wspomnienia. Nakładał dopiero albę gdy do zakrystii wparował pachołek pułkownika. -Jaśnie Książę! Hetmanie! List od Jaśnie Pana Fryderyka-wymamrotał posłaniec i podał zapieczętowany papier Książę kardynał otworzył go i zaczął czytać. Chciał coś powiedzieć, ale się powstrzymał. -Powiedz panu pułkownikowi że ludzie mają być w ciągłym pogotowiu. Niech wypatrują pułków i natychmiast meldują jeśli ktoś przybędzie-rzekł Orański. Nie zająknął się słowem o ordach nie chcąc siać paniki wśród obecnych, a w dalszej perspektywie i w mieście. -Przekaż że zaraz po liturgii wrócę na zamek. To za fatygę.-powiedział, podając chłopakowi trzeciaka. Po liturgii, już w cywilnym ubraniu, kardynał konno wrócił na zamek i przekazał treść listu pułkownikowi, a potem rotmistrzom. Część z nich chciała ruszać od razu Książę uznał to za, wbrew pozorom, całkiem rozsądny pomysł. Piechota może obsadzić miasta i wspomóc ich obronę przed napadami tatarskimi. Oficerowie skinęli głowami i ruszyli do swoich jednostek, a hetman wziął pióro by napisać list. Do rotmistrza Fryderyka Orańskiego, dowódcy Dywizji Ruskiej Synu, dziękuję za ostrzeżenie. Jestem pewien że ocali ono wiele istnień. Posyłam do Bracławia regiment hajduków. Zaordynuj ich do miast gdzie byliby najbardziej potrzebni. Niech pomogą w ochronie osiedli przed najazdem. Nie możemy ufać że uda nam się zrazu roznieść nieprzyjaciela. Musimy być gotowi. Podejrzewam możliwy najazd na, jak rzekłeś, Jampol, ale i Tulczyn, Humań, albo i sam Bracław. Masz moje pełne zaufanie że rozporządzisz właściwie. Ja sam ruszę później z konnymi.
Życzę szczęścia w polu i błogosławię Maurycy xs. kard. Orański Hetman Wielki
Po napisaniu, zapieczętował list woskiem i wręczył go dowódcy pułku. Potem napisał jeszcze dwa identyczne i oddał je rotmistrzom. Dla pewności że list dotrze. W czasie wymarszu, hetman stał konno przy ulicy prowadzącej do bramy i błogosławił wyruszających. Kiedy ostania rota opuściła obręb murów Maurycy wrócił na zamek. Kilka godzin później jeden z Lipków zameldował że do miasta zbliżają się konni. W popołudniowym słońcu szable, groty i zbroje wyraźnie połyskiwały. Na sztandarze widać było dwugłowego orła. -Czernihowski już jest-ucieszył się Orański. Przybyłych rozlokowano po kwaterach zwolnionych przez hajduków. Do zmroku nie stało się już nic wartego hetmańskiej uwagi, więc Maurycy mógł odpocząć.
Maurycy Wilhelm Jerzy kardynał Orański-Nassau Książę na Tarnowie i San Alberto, baron Pesaro Hetman Wielki, wicekról Nowej Kurlandii, arcybiskup Jerozolimy. wojewoda sandomierski,

-
-

- Wojewoda

-
- Posty: 4723
- Dołączył(a): 21 kwi 2016, 13:36
- Lokalizacja: Tarnów
- Medale: 25
-
-
-
-
-
-
-
-
- Godności Kancelaryjne: Hetman Wielki
- Stopień: Hetman Wielki
- Wykształcenie: Wojskowe
przez Maurycy Orański » 13 wrz 2025, 20:17
Noc nie minęła hetmanowi spokojnie. Przed godziną dwudziestą trzecią, nim zdołał pogrążyć się w głębszym śnie pachołek obudził go z informacją że zbliżają się kolejne jednostki. Żołnierze oświetlali sobie drogę pochodniami więc ich pochód był widoczny już z daleka. Po zmroku nie znać było sztandaru, ale hetman był spokojny domyślając się kto to może nadchodzić. W końcu udało się dostrzec ubiór, bez wątpliwości polski. Orański rzucił krótko: "Rozlokujcie ich w mieście". Następnie wrócił do swojej komnaty. Niespełna pięć godzin później, inny już pachołek zapuka znów do drzwi sypialni Maurycego. -Wejść!-wymamrotał zaspany kardynał. Służący wszedł do komnaty -Ha, tamten już poszedł spać a ja muszę się ciągle budzić. Dobrze wam.-zachichotał kardynał, widząc inną twarz niż poprzednio, -Tak jest, Jaśnie Wielmożny Panie Hetmanie. Przychodzę powiedzieć że kolejne wojsko idzie-powiedział mężczyzna, kłaniając się lekko. -Nie chce mi się. To na pewno kudacki- pomyślał książę hetman, ale wstał, bo chciał byś konsekwentny w swoich działaniach. Z Kudaku szły również działa artylerii dywizyjnej, i dostrzegłszy je, oświetlone ogniem z pochodni, a w odpowiedniej liczbie, Orański był już spokojny. Poczekał na pojawienie się przybyszów, przywitał ich oraz dokonał pobieżnej inspekcji artylerii. Została jeszcze jakaś godzina snu. Tuż po świcie hetman wezwał wszystkich pułkowników na naradę. Nie trwała ona długo, bo też nie było wielkiego wyboru. Trzeba było ruszać na południe. Pułkownicy szybkim krokiem wyszli z sali i ruszyli do swoich jednostek by ogłosić i rozkazy. Towarzystwo ochotnie zabrało się do siodłania koni by ruszyć na wroga. Aczkolwiek słychać było też narzekania, głównie ze strony niedospanych żołnierzy ze znaków kudackich. Hetman, swoim zwyczajem, doglądał zbierania się wszystkich pułków. Nie poganiał żołnierzy, nie chcąc ich męczyć. W ciągu pół godziny chorągwie zaczęły formować się w szyk marszowy. Kwadrans później dywizja ruszyła przed siebie. Tego dnia minęła Berdyczów i na noc stanęła w Winnicy
Maurycy Wilhelm Jerzy kardynał Orański-Nassau Książę na Tarnowie i San Alberto, baron Pesaro Hetman Wielki, wicekról Nowej Kurlandii, arcybiskup Jerozolimy. wojewoda sandomierski,

-
-

- Wojewoda

-
- Posty: 4723
- Dołączył(a): 21 kwi 2016, 13:36
- Lokalizacja: Tarnów
- Medale: 25
-
-
-
-
-
-
-
-
- Godności Kancelaryjne: Hetman Wielki
- Stopień: Hetman Wielki
- Wykształcenie: Wojskowe
przez Konrad Radziwiłł » 14 wrz 2025, 12:56
Wieczorem przybył kon z martwym goncem do kwatery Hetmana. Mosci Hetmanie, Rozbilismy oboz w Krylowie, za rzeka w oddali widac ogniska zwiadowcow ordy, za dzien dwa powinniśmy ich pojmać, będziemy w stanie zaczerpnąć języka i dowiedzieć się gdzie stacjonują glowne siły. Niedługo dotrzemy do Czerkasow, gdzie postawie komendę dywizji Bialoruskiej do czasu aż zwiadowcy wypatrzą orde i zmusimy ich do walki. Radziwiłł Wileński
Hrabia IL Gubbio
Pułkownik w Bracławskim Pułku Kawalerii
Starosta Wileński 
-
-

- Starosta

-
- Posty: 3565
- Dołączył(a): 15 maja 2021, 13:52
- Lokalizacja: Yekaterinburg
- Medale: 5
-
-
- Godności Kancelaryjne: Podkanclerzy
- Stopień: Pułkownik
- Wykształcenie: Bakałarz
przez Maurycy Orański » 15 wrz 2025, 20:34
W Święto Podwyższenia Krzyża Świętego, żołnierze uczestniczyli w obchodach, ale pozostawali w gotowości bojowej. Szable zwisały u pasów, kolczugi spoczywały na ciałach. Reszta uzbrojenia byłą przywiązana do siodeł. Wszystkie chorągwie były gotowe aby wymaszerować w ciągu kilku minut od ogłoszenia alarmu. Na szczęście przez całą niedzielę nie było żadnych wieści o bliskich Tatarach. Jedynie do kwatery hetmana spływały meldunki od wywiadu i administracji terenów bezpośrednio zagrożonych przez wrogów. Za to do miasta dotarły niewielkie posiłki. Pomarańczowi Dragoni. Choć na chwilę obecną kolorem ich był raczej zielony, ponieważ jaskrawych mundurów używają jedynie do służby pałacowej reprezentacyjnej. Maurycy liczył że w razie nieprzewidzianej trudnej sytuacji ich siła ognia pozwoli ochronić zagrożony odcinek, a w skrajnym przypadku jego osobę i sztab. Noc była jeszcze cicha. Dopiero o brzasku do Winnicy dotarł meldunek że Sawrań został spalony. Ponieważ wieści pochodziły od uciekinierów z miasta, nadawca meldunku, jeden z okolicznych starostów, nie potrafi powiedzieć gdzie następnie udali się Tatarzy. -Humań. Bogate miasto. Założyć się mogę że tego będą próbować-natychmiast powiedział kardynał. -To potężna twierdza, Panie Hetmanie.-zaoponował czernichowski pułkownik. -Pusta-wtrącił natychmiast połtawianin. -Albo prawie pustą. Mam nadzieję że to ją wybrali nasi hajducy na garnizon-odpowiedział Orański -Setka lubo dwie przy potężnej ordzie to jak kamyk w oceanie-zmartwił się ostatni z pułkowników, dowódca oddziałów z Kudaku, -Oficerowie nie są w ciemię bici. Wiedzą jak komenderować wojskiem na murach. I na pewno nie będą sami. W interesie mieszczan jest to aby poganie nie dostali ich domów. Będą pomagać- odrzekł książę, akcentując drugą połowę wypowiedzi. -Poza tym nieprzyjaciel nie musi wiedzieć że tam są hajducy. Może pójdą w ich stronę, a zastanowią się dopiero pod miastem...-dywagował znów stary wyga z Czernichowa -Tak czy inaczej, wsiadanego!- Zakomenderował wódz Kiedy pułkownicy wychodzili, kardynał przywołał poruczników tatarskich. -Czy wasi ludzie mogą się udać na samodzielne zadanie? Nie zdradzą?-zapytał ich, nie czekając aż zatrzymają chód -Mirza, ci wojownicy od lat mieszkają daleko od Krymu, ich rodziny w większości są w Rzeczpospolitej od stuleci. Oni modlą się w meczecie któryście sami wybudowali. Nie przystąpią do wroga. Chcą się bić. Wielu, jako i my obaj, wierzy że ci ordyńcy to zdrajcy Islamu, bo Prorok, pokój z nim, nie kazał, lecz zabraniał, rabować. -odrzekli jednocześnie oficerowie. -Ruszajcie natychmiast. Pojedziecie przed głównymi siłami i będziecie badać którędy idą ci, jak mówicie, zdrajcy-rozkazał książę, po czym oddalił się do swojej komnaty by przywdziać zbroję. Po drodze jeszcze posłał pachołka z rozkazem aby złożyć średnie armaty w zamku. Lekkie kazał zachować bo ich konstrukcja pozwalała na odpowiednio szybką jazdę zaprzęgiem nawet jednokonnym. Kanonierzy nie byli zadowoleni, ale rozumieli sens rozkazu. Tymczasem chorągwie jazdy prędko były gotowe do wymarszu, Początkowo marsz prowadził na wschód by uniknąć przeprawy przez Sob. Po ominięciu źródeł rzeki, żołnierzy Dywizji Kresowej skierowali się prosto na Humań.
Maurycy Wilhelm Jerzy kardynał Orański-Nassau Książę na Tarnowie i San Alberto, baron Pesaro Hetman Wielki, wicekról Nowej Kurlandii, arcybiskup Jerozolimy. wojewoda sandomierski,

-
-

- Wojewoda

-
- Posty: 4723
- Dołączył(a): 21 kwi 2016, 13:36
- Lokalizacja: Tarnów
- Medale: 25
-
-
-
-
-
-
-
-
- Godności Kancelaryjne: Hetman Wielki
- Stopień: Hetman Wielki
- Wykształcenie: Wojskowe
przez Maurycy Orański » 17 wrz 2025, 20:50
Dywizja maszerowała bez wytchnienia by jak najszybciej dotrzeć pod Humań. O odpoczynku nie mogło być mowy, tylko krótkie popasy na jedzenie. W tym samym czasie hetmańscy Tatarzy pracowicie przeczesywali okolice przed czołem pochodu, meldując o każdym napotkanym śladzie aktywności przeciwnika. Początkowo wieści pochodziły jedynie od wieśniaków i mieszkańców mniejszych miasteczek, którzy uciekli na pierwsze wieści o nadejściu napastników z Krymu. Uciekinierzy potwierdzali że Tatarzy kierują się na Humań. Niektórzy mówili iż słyszeli że dwie roty hajduków bronią się dzielnie w humańskiej twierdzy przed całą ordą. -Musimy się spieszyć. Mamy szansę ich ocalić-skwitował wieści hetman. Następnego dnia Lipkowie, po raz pierwszy w tej wojnie starli się z wrogiem. Podjazd w sile pół chorągwi dostrzegł zwiadowców tarskich. Obie strony były równie zaskoczone tym spotkaniem. Pierwsi do szarży ruszyli lipkowie Orańskiego. Zwiadowcy otwarli ogień z łuków, ale nieskutecznie. Albo nie trafili, albo kolczugi żołnierzy Maurycego zdołały ich ochronić. Byli bowiem przybrani po petyhorsku. Kiedy to oni wystrzelili ze swoich łuków to dwóch Tatarów spadło na ziemię, trzeci zwinął się w siodle, ale zdołał kontynuować jazdę. Reszta rzuciła się do ucieczki, więc muślimowie pomknęli za nimi. Tu jednak objawiła się ciemna strona cięższego uzbrojenia. Krymscy konni coraz bardziej oddalali się od goniących. Kolejna salwa strzał ubiła dwa konie pod petyhorcami. Jeden z jeźdźców przeżył upadek, ale zginął stratowany przez towarzyszy którzy nie zdążyli powstrzymać rozpędzonych koni. Drugi był na tyle przytomny by uskoczyć w przerwę między końmi. Odpowiedź ogniowa zraniła kilku kolejnych wrogów, a jednego zwaliła z konia. On, niestety nie przeżył zderzenia z ziemią. Tatarzy uciekli, a na ziemi leżały jedynie cztery trupy. Książę był wściekły. -Już o nas wiedzą! Módlmy się żeby to oznaczało odwrót najlepiej, a w najgorszym wypadku przygotowanie się do bitwy z nami. Oby nie zaatakowali Humania rzucając wszytko na jedną kartę-Jednym ciągiem wyrzucił z siebie -Przynajmniej po ramach wiedzą że się nie cackamy- odpowiedział jeden z Tatarów -Młody jesteś? To twoja pierwsza wojna? Rany to nie pierwszyzna dla wojownika. Nie przestraszy ich to.-parsknął śmiechem -Dobra. Wybacz. Do roboty-uciął dalszą dyskusję. Tatar był "nieco" zszokowany przeprosinami z ust dostojnika i wymamrotał coś pod nosem odchodząc. Chorągwie ruszyły prawie kłusem. Po kilku godzinach, straż przednia ujrzała posterunki wroga. -Ognia!-wydarł się Orański Kozacy przeszli do pełnego galopu by za moment zwolnić i wystrzelić z łuków. Setki strzał zmiotły ostatnie szeregi wrogich pikiet. W pogoni za wrogiem udało się oddać jeszcze jedną salwę. Także i tatarzy nie pozostali dłużni, ale z racji dysproporcji liczebności, a także strachu, ich ogień nie wyrządził wielkich szkód. Kilkaset metrów dalej, kresowiacy ujrzeli w oddali już samo miasto. Opanowała ich zgroza za widok szarego strumienia zalewającego mury. -Już weszli!-ktoś krzyknął. -Więc się pospiesz zamiast gadać-zgromił go oficer. Po chwili cała armia przyspieszyła marsz. Sam widok nadciągających tysięcy spowodował lekkie zamieszanie pośród najeźdźców. Szybko jednak rozpoczęli oni składny odwrót. Kozacy nie zwolnili więc tempa i wkrótce dogonili resztę uciekających strażników, których prawie całkowicie roznieśli na szablach. W tym samym czasie jadące za nimi cięższe znaki dostrzegły dym dobywający się z wnętrza murów. Tatarzy dokładnie przygotowali się na to starcie. Podpalili budynki na krańcach miasta by zająć Koroniarzy gaszeniem, podczas gdy oni zbiegną z łupami. -Ciężkie znaki, gasić ogień! Kozacy, za nimi!- zakomenderował Orański, a pachołkowie natychmiast rozjechali się do pułków. -Czekajcie! Tatarzy nie wchodzą do miasta! Mieszczanie ich zabiją!-przypomniał sobie szybko kardynał że przestraszeni mieszkańcy mogą każdego o azjatyckim wyglądzie wziąć za wroga. Grupy jazdy rozjechały się w różne strony. Towarzysze poważnych znaków, zapominali dumę szlachecką zaraz po wejściu do miasta, zrzucali zbroje i w samych żupanach, a potem i koszulach nosili wodę i zrzucali dachy, ramię w ramię z mieszczanami, pocztowymi i resztką hajduków. Niektórzy, odważniejsi porywali się na wejście do płonących domów by wyciągać uwięzionych w płomieniach. Zmyślniejsi robili to prawie nago lub nago by nie mieć na sobie materiału, który łatwo może się zapalić. Najczęściej były to dzieci lub starcy, ale również mężczyźni; którzy wyprowadziwszy swoich bliskich nie potrafili już opuścić samodzielnie budynków. Niestety dwóch husarzy i jeden pancerny nie wyszli już na zewnątrz. Kiedy część dywizji walczyła z ogniem, kozacy pojedynkowali się z Tatarami na łuki. Z czasem dotarli na odległość strzału z bandoletu. Po jednej salwie jednak się wycofali. Wiedzieli że bez reszty wojska nie dadzą rady sami pokonać ordy. Mogli jedynie zadać jej jak największe straty. co też zrobili. Uwolnili też część jeńców, Tatarzy uszli jednak z większością łupu i jasyru. Kozacy dołączyli do gaszenia pożaru. Kiedy walka z ogniem została zakończona Orański kazał natychmiast dosiadać koni i ruszać za Tatarami, choć wiedział że szanse na dogonienie wroga są marne. Przynajmniej jednak ocalił Humań, w którym zostało 46 hajduków gotowych do walki. Ponad stu pięćdziesięciu zginęło lub zostało rannych przy odpieraniu szturmów tatarskich.
Maurycy Wilhelm Jerzy kardynał Orański-Nassau Książę na Tarnowie i San Alberto, baron Pesaro Hetman Wielki, wicekról Nowej Kurlandii, arcybiskup Jerozolimy. wojewoda sandomierski,

-
-

- Wojewoda

-
- Posty: 4723
- Dołączył(a): 21 kwi 2016, 13:36
- Lokalizacja: Tarnów
- Medale: 25
-
-
-
-
-
-
-
-
- Godności Kancelaryjne: Hetman Wielki
- Stopień: Hetman Wielki
- Wykształcenie: Wojskowe
przez Jerzy IV » 18 wrz 2025, 21:51
Do Hetmana WielkiegoWasza Książęca Mość, Ojcze, w dniu dzisiejszym doszło do starcia pomiędzy Lwowskim Pułkiem Jazdy a Tatarskim Pułkiem Jazdy. W toku tej małej bitwy udało nam się wybić większość tatarów. Paru wzięliśmy do niewoli. Przesłuchamy ich i jeśli dowiemy się czegoś ważnego to zaraz wyślę przez umyślnego raport z przesłuchania. Prócz małej potyczki z tysiącem tatarów, siły przydzielone do ochrony północnej bracławszczyzny napotkały inny pułk tatarskiej jazdy, który jednak zdołał im się wymknąć i skierować na północ. Jako, że nasze siły są na linii Bracław-Jampol, pytam czy mam wydzielić jakiś pułk dla wycofania w głąb rusi, czy też tym problemem zajmie się inna Dywizja np. Małopolska, bądź jakieś wasze siły? Ten Pułk Tatarski może skierować się do Winnicy albo na Latyczów, lub też może pognać nawet i dalej grabiąc, porywając i paląc miasta jeśli zostawi się go bez opieki. Co do moich obecnych planów zamierzam wydobyć jakieś informacje z tych pojmanych tatarów, a także czym prędzej odszukać całą Zachodnią Ordę i najlepiej w jednej walnej bitwie rozbić a najlepiej unicestwić te siły, a jeśli po tym sytuacja na Bracławszczyźnie by się unormowała to wyprowadzić natarcie na Jedysan by ukarać Tatarów i zmusić do zawrócenia swych sił w kierunku Chanatu Krymskiego oraz obrony macierzy. Jednak to plan raczej długoterminowy a także wymagający zgody Króla i Hetmana o które już teraz w razie czego proszę. Z wyrazami szacunku i rewerencji, Rotm. Fryderyk Orański Dowódca Dywizji Ruskiej
/-/ Jerzy IV Dei gratia rex Poloniae, magnus dux Lithuaniae, Russiae, Prussiae, Masoviae, Samogitiae, Livoniaeque, Smolenscie, Severiae, Czernichoviaeque necnon magnus dux Oraniae Patriarcha et Episcopus Rotriae etc. etc. etc
-
-

- Jego Królewska Mość

-
- Posty: 1625
- Dołączył(a): 18 sie 2022, 12:22
- Lokalizacja: Dorpat
- Medale: 6
-
-
- Godności Kancelaryjne: .
- Stopień: Rotmistrz
- Wykształcenie: doktor net
przez Maurycy Orański » 27 wrz 2025, 19:00
Kiedy do hetmana dotarły wieści o wydarzeniach na wschodzie, szybko rozesłał wiadomości do króla i innych wodzów. Sam zebrał dywizję i ogłosił żołnierzom ostateczną rozprawę z wrogiem, którego nie znajdą w tym rejonie. Wojacy, którzy byli już lekko sfrustrowani bezowocnymi patrolami, powitali wiadomość o wymarszu z radością. Piechota, choć miała polecenie zostać w dotychczasowym miejscu dyslokacji, również okazywała zadowolenie, spodziewając się że ich koledzy z konnych znaków pomszczą śmierć ich towarzyszy którzy bronili Humania. Zadaniem hajduków była jednak teraz pomoc mieszkańcom napadniętych terenów w odbudowie dobytku. Tym którzy odnieśli obrażenia, cyrulicy z regimentu piechoty pomagali w leczeniu. W tym czasie konne chorągwie posuwały się szybkim marszem na północ. Do wieczora stanęły w okolicach Targowicy
Maurycy Wilhelm Jerzy kardynał Orański-Nassau Książę na Tarnowie i San Alberto, baron Pesaro Hetman Wielki, wicekról Nowej Kurlandii, arcybiskup Jerozolimy. wojewoda sandomierski,

-
-

- Wojewoda

-
- Posty: 4723
- Dołączył(a): 21 kwi 2016, 13:36
- Lokalizacja: Tarnów
- Medale: 25
-
-
-
-
-
-
-
-
- Godności Kancelaryjne: Hetman Wielki
- Stopień: Hetman Wielki
- Wykształcenie: Wojskowe
przez Maurycy Orański » 28 wrz 2025, 16:47
 Po nocy spędzonej w namiotach na stepie Hetman kazał budzić wojsko skoro świt. Wkrótce, towarzyszy i pocztowych ze snu wyrwały trąbki. Tylko ich, bowiem czeladź już wcześniej krzątała się koło koni i wozów. Pocztowi wyszli doglądać czeladzi, a towarzystwo zaczęło powoli się oblekać. Hetman zrobił to sprawnie, lecz nie przywdział kontusza i żupana, a sutannę i westymenta by przygotować się do niedzielnej liturgii. Kiedy służba ustawiła ołtarz polowy zaraz za obozem, wojsko wyznania łacińskiego zaczęło się gromadzić wokół niego. W tym samym czasie unici na drugim końcu obozu przygotowywali się do swoich obchodów Dnia Pańskiego. W kazaniu, kardynał Orański nawiązywał do obu czytań. Robił to w kontekście nadchodzącej bitwy. Mówił o zaufaniu w moc Boga i o stałości w wierze. Nawoływał aby jego ludzie walczyli nie z nienawiści do krymskich najeźdźców, a z miłości do Matki Rzeczypospolitej i współbraci którzy doznają krzywdy od Tatarów. Na koniec przypomniał o tym że służba Ojczyźnie i ludziom, jest także służbą Bogu, więc sumiennie służąc w niedzielę oddają chwałę Najwyższemu. Po zakończeniu modlitwy, wszystkie pułki wsiadły na konie i pomknęły by spotkać się z towarzyszami z Białorusi i Rusi. Do obozu przybyli tuż po oddziałach królewskich. Hetman szybko zeskoczył z konia i poszedł do głównego namiotu, gdzie spodziewał się spotkać króla i swojego starszego syna.
Maurycy Wilhelm Jerzy kardynał Orański-Nassau Książę na Tarnowie i San Alberto, baron Pesaro Hetman Wielki, wicekról Nowej Kurlandii, arcybiskup Jerozolimy. wojewoda sandomierski,

-
-

- Wojewoda

-
- Posty: 4723
- Dołączył(a): 21 kwi 2016, 13:36
- Lokalizacja: Tarnów
- Medale: 25
-
-
-
-
-
-
-
-
- Godności Kancelaryjne: Hetman Wielki
- Stopień: Hetman Wielki
- Wykształcenie: Wojskowe
przez Konrad Radziwiłł » 28 wrz 2025, 19:49
W glownym namiocie zaiste przebywal pierworodny Fryderyk Oranski oraz Król Radziwiłł. Stali na stolem z mapa i analizowali rozklad sil. Hetman Wielki ujrzal rozbawiona mine syna oraz grymas Króla. Wytłumaczeniem tego mogło być zdanie, które padło z ust Fryderyka dywizja białoruska w większości złożona jest z piechoty. Jedyną ich kawalerią stanowi Brzeski Pułk Jazdy Litewskiej Lekkiej i ewentualnie Miński Regiment Dragonii. Także siły skromniejsze od moich.
, które było ocenieniem faktycznego stanu wojska, ale mogło też być zrozumiane jako przytyk w stosunku do Bialoruskiej. Następnie Orański syn kontynuował przedstawienie planu, z którym zgodził się Król.
Hrabia IL Gubbio
Pułkownik w Bracławskim Pułku Kawalerii
Starosta Wileński 
-
-

- Starosta

-
- Posty: 3565
- Dołączył(a): 15 maja 2021, 13:52
- Lokalizacja: Yekaterinburg
- Medale: 5
-
-
- Godności Kancelaryjne: Podkanclerzy
- Stopień: Pułkownik
- Wykształcenie: Bakałarz
przez Jerzy IV » 28 wrz 2025, 20:47
- Wasza Królewska Mość, Nie twierdzę bynajmniej, że dywizja znajdująca się pod waszą komendą jest jakkolwiek gorsza. Po prostu straciliście trochę ludzi w bitwie, a pułków jazdy za wiele nie macie, a tu atak przeprowadzić należy za pomocą jazdy. - dopowiedział Rotmistrz Fryderyk Orański, po czym skierował swój wzrok a następnie kroki ku swemu ojcu aby go powitać i zaprezentować sytuację na mapie.
/-/ Jerzy IV Dei gratia rex Poloniae, magnus dux Lithuaniae, Russiae, Prussiae, Masoviae, Samogitiae, Livoniaeque, Smolenscie, Severiae, Czernichoviaeque necnon magnus dux Oraniae Patriarcha et Episcopus Rotriae etc. etc. etc
-
-

- Jego Królewska Mość

-
- Posty: 1625
- Dołączył(a): 18 sie 2022, 12:22
- Lokalizacja: Dorpat
- Medale: 6
-
-
- Godności Kancelaryjne: .
- Stopień: Rotmistrz
- Wykształcenie: doktor net
kuchnie na wymiar kalwaria zebrzydowska
Powrót do Kampania Krymska
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość
|
|